

Zbliża się kolejna rocznica rozpoczęcia przez 2 Armię Wojska Polskiego (16-04-1945) Operacji Łużyckiej i jej najkrwawszego starcia - bitwy pod Budziszynem.
Śmiertelne zmaganie zwykłych Polaków, nie jakiś tam komunistów przywiezionych na czołgach ze wschodu jak chce tępa propaganda, a zwykłych Polaków walczących o odzyskanie niepodległości po latach niemieckiej okupacji. Oczywiście dowództwo oraz piony polityczne armii były w rękach sowietów, jednak walczyli, cierpieli i ginęli zwykli Polacy. Polacy tacy jak my, z poboru, partyzantki,..., nie mający nic wspólnego z komunistyczną polityką i ze zbrodniczą ideologią.
Operacja Łużycka to jedna z najbardziej tragicznych, a jednocześnie najmniej znanych kart w historii polskiego oręża. Skala poniesionych strat jest przytłaczająca.
Oficjalne dane wskazują, że 2 Armia Wojska Polskiego straciła w trakcie operacji (16 kwietnia – 4 maja 1945 r.):
Straty te stanowiły aż 22-27% wszystkich strat poniesionych przez Ludowe Wojsko Polskie od 1943 do 1945 roku.
Armia straciła 57% czołgów i dział pancernych oraz ponad 20% artylerii. Dla porównania, słynne zdobycie Kołobrzegu przez 1 Armię WP kosztowało życie ok. 1 200 żołnierzy – a tutaj mówimy o prawie pięciu tysiącach zabitych w zaledwie dwa tygodnie.
Kilka czynników złożyło się na katastrofę:
Gdy Polacy ruszyli w kierunku na Drezno, Niemcy (Grupa Armii "Środek") przeprowadzili jedną z ostatnich udanych kontrofensyw pancernych wojny. W rejonie Förstgen Niemcy otoczyli i rozbili polską 16 Brygadę Pancerną. Z ponad 1300 żołnierzy i 65 czołgów ocalało zaledwie około 100 ludzi i 3 maszyny. W tych walkach zginął (lub został zamordowany w niewoli) dowódca 5 Dywizji Piechoty, gen. Aleksander Waszkiewicz.
Straty były tak ogromne, że dowódca 1 Frontu Ukraińskiego, marszałek Iwan Koniew, musiał osobiście przejąć dowodzenie nad polską armią, aby uratować ją przed całkowitą zagładą. Mimo że operacja zakończyła się taktycznym zwycięstwem Niemców pod Budziszynem (odbili miasto), strategicznie nie zdołali jednak przełamać frontu ani odciążyć Berlina.
Polscy żołnierze, choć źle dowodzeni, krwią przypłacili zatrzymanie wroga.
Wieczna Cześć i Chwała Bohaterom.
Pomnik radzieckich i polskich ofiar bitwy budziszyńskiej. Domena publiczna

Motocykliści z oddział kwatermistrzowskiego 2. Armii Wojska Polskiego podczas operacji łużyckiej, kwiecień 1945 r., wyposażeni w amerykańskie motocykle Harley-Davidson, dostarczane do ZSRR w ramach umowy Lend-Lease. Domena publiczna. Muzeum Miejskie we Wrocławiu.

Michał Bylina - Odra, obraz olejny na płótnie, 140 x 200 cm, 1968 rok. Zbiory Muzeum Wojska Polskiego
Historia Królestwa Saby na terenach współczesnego Jemenu | Kingdom of Saba | ~ 800 - 1000 przed Chr. - 275 po Chr. | 𐩪𐩨𐩱 | سبأ
Złoto pustyni i dar wody
Dawno temu, na południu Arabii, ziemia była sucha i niegościnna. Jednak ludzie, którzy przybyli z krainy 'Azan (prawdopodobnie z Afryki lub północy), odkryli sekret nawadniania. Zbudowali największe cudo starożytnego świata – Tamę w Marib. To nie była tylko ściana z kamienia; to był klucz do raju. Dzięki systemie śluz i kanałów (mesendżat) pustynia zakwitła. Miejsca, gdzie kiedyś wędrowały tylko koczownicze plemiona, stały się miastami.
Królestwo Saby (Saba) nie zdobywało bogactwa mieczem, lecz wonnościami. Byli strażnikami Szlaku Kadzidła. W ich górach rosły drzewa, z których wydobywano mirrę i kadzidło – cenniejsze od złota. Dla Egipcjan kadzidło było tchnieniem bogów, dla Rzymian – luksusem, dla Greków – lekiem. Sabajczycy trzymali w tajemnicy źródła tych żywic. Mówiono, że skrzydlate węże strzegą drzew kadzidłowych, a tylko wtajemniczeni wiedzą, jak zbierać żywicę.
© 2010 - 2026 LETHEKO.PL