Wołyń – ofiary ludobójstwa wołają o prawdę, przeprosiny i pochówek

Fotografia Jaromir z Pixabay

Z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim rozmawia Rafał Górski

Rozmawiamy z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim o szokujących rzeczach podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu 11 lipca 2022 roku, o pustych obietnicach polityków i o tym dlaczego rośnie wrzód na stosunkach polsko-ukraińskich.

[Wywiad jest zredagowaną i uzupełnioną wersją podcastu Czy masz świadomość? pt. Wołyń – zamilczeć na śmierć]

Wołyń – ofiary ludobójstwa wołają o prawdę, przeprosiny i pochówek

Rafał Górski: Jakie różnice dostrzega ksiądz w podejściu zarówno władz państwowych i obywateli do obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu, a do obchodów powstania warszawskiego i skąd biorą się te różnice?

Tadeusz Isakowicz-Zaleski: W czasach komunizmu nie można było mówić o wielu sprawach, jak na przykład zbrodnia katyńska czy zsyłki na Sybir i do Kazachstanu. Po roku 1990 nastąpiła zmiana, jeżeli chodzi o prawdę historyczną i przez ostatnie 30 lat widać bardzo wyraźnie, że chociaż mówi się o wielu sprawach, to jednak jest część spraw historycznych, które są całkowicie pomijane albo zepchnięte gdzieś do trzeciego czy czwartego szeregu. O ile obchody, prawda i pamięć o powstaniu warszawskim, żołnierzach wyklętych, czy na przykład zbrodniach, których dokonywali Niemcy i Sowieci jest bardzo mocno akcentowana przez władze III Rzeczpospolitej, tak niektóre sprawy, szczególnie ludobójstwo dokonane na obywatelach Polski przez nacjonalistów ukraińskich w latach 1939-1947, są spychane całkowicie na margines.

W tym roku było to bardzo widoczne.

Wprawdzie na tegoroczną rocznicę „krwawej niedzieli” na Wołyniu 11 lipca 1943 roku przybyli – co wyraźnie trzeba zaznaczyć – po raz pierwszy od siedmiu lat prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki, to jednak było to wydarzenie bardzo marginalne, gdzie upamiętnienia dotyczące choćby powstania warszawskiego są szerokie, ogólnopolskie i akcentujące wiele spraw.

Oczywiście trzeba pamiętać o powstaniu warszawskim, trzeba pamiętać o innych wydarzeniach historycznych, które kształtują naszą tożsamość, zwłaszcza o tych, które były w XX wieku, natomiast nie można wyraźnie „wypychać” ze świadomości społecznej wydarzeń, które są tak samo ważne, jak wspomniane ludobójstwo. Pamiętajmy, że ludobójstwa miały miejsce nie tylko na Wołyniu, ale na terenie Kresów Wschodnich.

Pierwszego sierpnia, gdy słuchałem o godz. 17:00 wycia syren upamiętniającego powstanie warszawskie, zastanawiałem się, czy dożyję sytuacji, kiedy podobne syreny będą wyć 11 lipca, właśnie w dzień obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu. Jak ksiądz ocenia tę uroczystość? Jakie słowa padły, a jakie nie padły? Kto nie został w ogóle dopuszczony do wypowiedzi?

Jak wspomniałem, po raz pierwszy od siedmiu lat na uroczystościach był obecny prezydent Rzeczypospolitej. Pan Andrzej Duda na początku swojej kadencji, ale także w czasie kampanii wyborczej w 2015 roku, obiecywał – i to publicznie – że zajmie się nie tylko upamiętnieniem ofiar ludobójstwa, ale także ich pochówkiem. Trzeba pamiętać, że od tych krwawych wydarzeń minęło 80 lat, a zdecydowana większość ofiar – to byli głównie polscy chłopi – nie ma swoich grobów. Nie chodzi tu tylko o pomniki czy tablice pamiątkowe, ale o zwykłe krzyże, które powinny znaleźć się na zbiorowych mogiłach.

Konrad Rękas

Niemcy, Sowieci, nawet Słowacy – niemal wszystkie kierunki najazdu na Polskę we wrześniu 1939 r. zostały szeroko opisane w literaturze, upamiętnione, a w pewnej mierze także rozliczone politycznie i prawnie. Nadal jednak pozostaje jeden agresor, jeden front kampanii wrześniowej, który jest ukrywany i chroniony przed sprawiedliwą oceną. A przecież zbrodnie ukraińskich nacjonalistów przeciw narodowi polskiemu nie zaczęły się wcale w 1943 r. wraz z Rzezią Wołyńską. Przeciwnie, krwawy bunt ukraiński przeciw polskości trwał już wówczas czwarty rok, a pierwsze zbrojne bandy OUN zbierały się w lasach już w sierpniu 1939 r., by nie czekając nawet na swych nazistowskich sojuszników rzucić się na Polaków w zamęcie pierwszych tygodni rozpoczynającej się wojny. Jeszcze skrzętniej skrywaną tajemnicą jest jednak fakt kolaboracji Ukraińców nie tylko z agresorem niemieckim. Ci sami ukraińscy sąsiedzi stawiali bramy ku czci wkraczającego Wehrmachtu, by po zorientowaniu się w zmianie sytuacji geopolitycznej równie entuzjastycznie witać Armię Czerwoną. Byle tylko nowi panowie/”towarzysze” nie mieli niczego przeciwko grabieniu i mordowaniu Polaków.

Raz bandyta – zawsze bandyta

To straszne, że właśnie ten element jest dziś ważniejszy od jawnej zdrady i kolaboracji z Niemcami, ale skoro sami ukraińscy szowiniści tak się tego wstydzą – to tym silniej przypominajmy. Jak wiemy z uznanej publikacji Ryszarda Szawłowskiego na temat agresji sowieckiej – w Pleszowicach, gmina Popowice, powiat przemyski, miejscowi Ukraińcy najpierw wystawili bramę powitalną na cześć nazistów. Gdy jednak wkraczający niemieccy żołnierze wpadli wprost na scenę rabowania taborów z rannymi polskimi jeńcami – kazali ich Ukraińcom natychmiast zostawić w spokoju i nawet oddać ukradzione konie. Jednak Niemcy cofnęli się wykonując zapisy protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow, a wówczas ci sami Ukraińcy równie frenetycznie witali Sowietów. I z bronią w ręku rozpoczęli wyłapywanie próbujących się przekradać w stronę Węgier i Rumunii polskich oficerów, mordując ich i wydając NKWD[i]. W Horyńcu było podobnie – najpierw czarnobrewy w strojach ludowych wręczały kwiaty wehrmachtowcom pędzącym polskich jeńców, by potem równie chętnie udostępniać się czerwonoarmistom[ii].

Podobnie zapamiętali to moi dziadkowie, z dziada pradziada gospodarujący na Zamojszczyźnie. Mało kto pamięta, ale po 17 września, witani triumfalnie przez miejscowych Żydów i Ukraińców, Sowieci na okres tygodnia wkroczyli do Zamościa. Synowie bogatych miejscowych Żydów, od setek lat korzystających z gościnności Rzeczypospolitej oraz tłumek wałęsających się przydziału ukraińskich urków – ochoczo sformowali wówczas oddział „Milicji Robotniczej”, który podjął się bohaterskiej akcji rewolucyjno-wyzwoleńczej wyrzucając (także przez okna) z polowego szpitala bezbronnych, rannych polskich żołnierzy. Ponieważ nie wszyscy jednak zdali broń, tej samej jeszcze nocy ktoś wrzucił milicjantom granaty przez okno posterunku i dzielny oddziałek jeszcze szybciej się rozformował. Następnie Sowieci odeszli, a z nim część Żydów. Skoro zaś Niemcy nie spieszyli się z obejmowaniem terenu – Ukraińcy wrócili do zaczętego już w połowie września procederu mordowania wracających do domów Polaków. Na marginesie wtrącę, wśród wracających, którzy przeżyli, był kapral 2 Pułku Strzelców Konnych, Stanisław Basaj, brat cioteczny mojego dziadka. Gdy na Ziemi Zamojskiej powstanie najpierw Chłopska Straż, a potem Bataliony Chłopskie – stał się znany jako major „Ryś”, co jednak opisałem w innych wspomnieniach.

Konferencja naukowo-historyczna "Nie tylko Wołyń 1943 - pamięć wyklęta" poświęcona tragicznym wydarzeniom na Kresach i szkodliwej współczesnej polityce historycznej Polski.
 

Kresowe linki

Fundacja "Wołyń Pamiętamy"

Stowarzyszenie Kresowian Kędzierzyn-Koźle

Wołyń Naszych Przodków

Zbrodnia Wołyńska - PRAWDA i PAMIĘĆ


 Baza miejscowości kresowych

kliknij aby otworzyć mapę w pełnej rozdzielczości

II Rzeczpospolita

Rzeczpospolita

Z Nicieją na Kresy

Dla miłośników Kresów cykl wywiadów profesora Stanisława S. Nicieji wprost obowiązkowy. Piękno kresów, piękno polszczyzny, ogrom wiedzy, erudycja, ...

Profesor dr hab. Stanisław Sławomir Nicieja - polski historyk i historyk sztuki XIX i XX wieku, wybitny znawca tematyki kresowej.

Cały cykl spotkań Śladami Kresowej Atlantydy [#59]

Z Nicieją na Kresy

Na Kresy z Nicieją odc. 1. (1.01.2018)

Na Kresy z Nicieją odc. 2. (6.01.2018)

Na Kresy z Nicieją odc. 3. (7.01.2018)

Na Kresy z Nicieją odc. 4. (14.01.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 5. (21.01.18)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 6 (28.01.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 7 (04.02.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 8 (11.02.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 9 (18.02.2018) 

„Na Kresy z Nicieją” odc. 10 (25.02.2018)

 

„Na Kresy z Nicieją” odc. 11 (04.03.2018)

„Na Kresy z Nicieją” odc. 12 (11.03.2018)

 

„Na Kresy z Nicieją” odc. 13 (18.03.2018)

„Na Kresy z Nicieją” odc. 14 (25.03.2018)

„Na Kresy z Nicieją” odc. 15 (01.04.2018)

 

„Na Kresy z Nicieją” odc. 16 (02.04.2018)

 

„Na Kresy z Nicieją” odc. 17 (08.04.2018)

 

„Na Kresy z Nicieją” odc. 18 (15.04.2018)

 

„Na Kresy z Nicieją” odc. 19 (22.04.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 20 (29.04.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 21 (01.05.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 22 - Konstytucja 3 Maja

"Na Kresy z Nicieją" odc. 23 (06.05.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 24 (13.05.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 25 (20.05.2018)

"Na Kresy z Nicieją" (27.05.18)

"Na Kresy z Nicieją" (31.05.18)

"Na Kresy z Nicieją" (03.06.18)

"Na Kresy z Nicieją" (10.06.18)

"Na Kresy z Nicieją" (17.06.18)

"Na Kresy z Nicieją" (24.06.18)

"Na Kresy z Nicieją" (01.07.18)

"Na Kresy z Nicieją" (08.07.2018)

"Na Kresy z Nicieją" (15.07.18)

"Na Kresy z Nicieją" (22.07.18)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 36: Złoczów cz. 1 (29.07.2018)

 

"Na Kresy z Nicieją" odc. 37: Złoczów cz. 2 (05.08.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 38: Łanowce, Kozaki, Gańczary (12.08.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 39: Bitwa Warszawska (15.08.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 40: Zadwórze (19.08.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 41: Pików i Dereszowice (26.08.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 42 (02.09.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 43 (09.09.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 44 (16.09.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc.45 (23.09.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 46 (30.09.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 47 (07.10.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 49 (21.10.2018)

"Na Kresy z Nicieją" odc. 50 (28.10.2018)

 

"Na Kresy z Nicieją" odc. 51 (01.11.2018)

"Na Kresy z Nicieją" (18.11.18)

"Na Kresy z Nicieją" - odc. 57 (09.12.18)

"Na Kresy z Nicieją" (25.11.18)

"Na Kresy z Nicieją" - odc. 56 (02.12.18)

"Na Kresy z Nicieją" (30.12.18)

Śladami Kresowej Atlantydy - rozmowa z Franciszkiem Magdą (10.03)

Stanisław Sławomir Nicieja "Śladami Kresowej Atlantydy"