Między utraconym rajem a nowym światem – recenzja książki Zofii Reklewskiej-Braun „Urodziłam się pomiędzy...”
"Urodziłam się pomiędzy pokojem a wojną - wywróciła ona cały ten świat, z którego się wywodzę, do góry nogami. A właściwie unicestwiła, bo klasa społeczna, do której przynależeli moi rodzice i moja cała rodzina, znikła z powierzchni ziemi.
Urodziłam się także pomiędzy dobrobytem świetnie prosperującego dworu ziemiańskiego a nędzą i upokorzeniem lat komunizmu, w którym moja mama nigdy już nie zdołała znaleźć godziwego miejsca dla siebie i nie nauczyła się zarabiać na nasze utrzymanie."
Fragment Zamiast wstępu.

Autorka rozpoczyna swoją opowieść od z pozoru sielankowego obrazu: dwór w Mirogonowicach w Górach Świętokrzyskich, dzieciństwo wśród zapachów sadu, parku i łąk . Jednak ten świat, który Reklewska-Braun określa mianem „zatopionej Atlantydy”, został brutalnie przerwany. Jej narodziny przypadły na 8 września 1939 roku – czas oblężenia Warszawy . To dosłownie „urodzenie się pomiędzy” – między pokojem a wojną, która miała unicestwić cały porządek społeczny, z którego się wywodziła .
Książka podzielona jest na trzy części, które odpowiadają kolejnym etapom życia autorki: sielankowym (choć naznaczonym wojną) Mirogonowicom (1939-1945), powojennemu Ostrowcowi Świętokrzyskiemu (1945-1952) i Warszawie, gdzie dojrzewała do samodzielności (1952-1965) . Spis treści oddaje charakter tej prozy – to nie jest linearna relacja, ale mozaika wspomnień. Obok siebie pojawiają się tak różne obrazy jak Kompot z czereśni, pacyfikacja Mirogonowic, aresztowanie Mamy, .... Ta fragmentaryczność nie jest jednak wadą, a wręcz przeciwnie – odzwierciedla dziecięce i młodzieńcze postrzeganie świata, w którym rzeczywistość rozpadała się na pojedyncze, intensywne kadry.
Jednym z największych atutów tej książki jest autentyczność. Autorka nie epatuje patosem, lecz z godnością i rzadką precyzją odtwarza świat, który bezpowrotnie przepadł. Z jednej strony to dwór – ostoja polskości, kultury i głębokiej wiary katolickiej, z drugiej – brutalność okupanta, bestialstwo bandytów (od których ginie jej ojciec) i wkraczająca „nowa rzeczywistość” komunistyczna, która zamiast bezpieczeństwa przynosi poniewierkę i aresztowanie matki przez Urząd Bezpieczeństwa .
Reklewska-Braun w przejmujący sposób pokazuje, na czym polegało owo tytułowe „pomiędzy”. To rozdarcie między wyrafinowanym kodem zachowań „dobrej panienki ze dworu” a brutalnym, hałaśliwym światem podwórka w Ostrowcu; między dobrobytem a nędzą lat komunizmu; między europejskim, wielowiekowym dziedzictwem kulturowym a amerykańskim uproszczeniem, z którym zetknęła się na emigracji . Autorka zadaje sobie bolesne pytanie o przynależność, o sens istnienia w czasach, które odbierają człowiekowi nie tylko majątek, ale i korzenie. Jej odpowiedzią jest ucieczka w wartości duchowe i intelektualne – w uniwersalizm Kościoła katolickiego, który pozostał „autentycznym punktem odniesienia” dla niej i jej rodziny .
Książka jest również cennym świadectwem kultury. Znajdziemy w niej opisy codzienności dworskiej, świąt, relacji międzyludzkich, ale także późniejszej aktywności autorki w środowiskach akademickich, w Duszpasterstwach Rodzin podczas stanu wojennego czy w pracy polonijnej w Stanach Zjednoczonych .
„Urodziłam się pomiędzy...” to książka dla tych, którzy szukają w literaturze nie tylko opowieści, ale i autentycznego doświadczenia. Dla starszego pokolenia będzie ona nostalgiczną podróżą do świata, który pamiętają z opowieści rodziców. Dla młodszych – lekcją historii widzianą oczyma dziecka, które musiało dojrzewać w świecie, gdzie „tempo życia musiało nadążać za wciąż zmieniającą się rzeczywistością” .
Zofia Reklewska-Braun stworzyła dzieło głęboko humanistyczne, w którym osobista tragedia splata się z losem całego pokolenia. To opowieść o tym, że można stracić wszystko – dom, pozycję społeczną, ojczyznę – ale nie utracić tożsamości, jeśli opiera się ona na trwałych fundamentach wiary, kultury i pamięci. Książka, choć pisana z perspektywy emigranta, jest głęboko zakorzeniona w polskiej ziemi i polskiej duszy. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć nie tylko losy ziemiaństwa, ale i skomplikowaną historię Polski XX wieku, widzianą z perspektywy człowieka, który „czuje się często wydziedziczony z tego, co było, a nie pasuje do tego, co jest” .
Napisała (wraz z Kazimierzem Braunem) monografię Teofil Trzciński (Warszawa 1967) oraz wydała (wraz z Konstantym Puzyną) zbiór tekstów Jacques a Copeau Naga scena (Warszawa 1972). Jej artykuły ukazywały się w „Dialogu” i programach przedstawień w wielu teatrach. Jest autorką wielu tekstów naukowych publikowanych w językach angielskim i polskim, w tym haseł w encyklopediach, oraz artykułów o literaturze i teatrze, a także o problemach społecznych i religijnych. Współpracowała z licznymi czasopismami w kraju i w Stanach Zjednoczonych, takimi jak: „Nowe Życie” we Wrocławiu (gdzie prowadziła stałą rubrykę pt. „Życie rodziną”) oraz „Nowy Dziennik” w Nowym Jorku, „White Eagle” w Bostonie, „Tygodnik Polonijny” w New Jersey, „Am-Pol Eagle” w Buffalo i inne.
Wielkanoc w mirogonowskim dworze - fragment książki Zofii Reklewskiej-Braun „Urodziłam się pomiędzy ...”
Wybrane publikacje:
- The bright light of Gietrzwałd (współautor Kazimierz Braun) Fundacja OSUCHOWA
- Jak to naprawdę było? Prohibita
- Dobrzy księża. Kapłani w naszym życiu (współautor Kazimierz Braun) Bernardinum



