– No taki chabaźnik, specjalista od mchów i porostów – mimo to objaśnił Sekułowski. – Taki strach na wróble, konopiasty łeb. Umiał tyle łaciny, żeby sklasyfikować, tyle fizjologii, żeby móc pisać artykuły, i tyle znał się na polityce, żeby swobodnie rozmawiać ze swoim woźnym. Kiedy się w dyskusji wyszło za grzyby, tumaniał. Nasz światek roi się od takich genialnych rachmistrzów, tylko oni wykształcili swą biedna umiejętność w kierunku pożytecznym społecznie, wiec się ich toleruje. Literatura pełna jest takich, którzy pisząc do praczki, stylizują z myślą o pośmiertnym wydaniu listów… 

- Stanisław Lem, Szpital Przemienienia

Filip Gończyński-Jussis

Kolej z Berlina do Bagdadu pojawia się nieraz jako hasło wywoławcze w ramach rozważań o niemieckim ekspansjonizmie doby _belle époque_, jednak bliskowschodni teatr działań zbrojnych I wojny światowej jest obecny w zbiorowej świadomości nieco w tle. Jak w brawurowy sposób udowadnia amerykański historyk – zupełnie niesłusznie.


Autor monografii, Sean McMeekin, łączy optykę wykształconego w USA historyka z posadą na Uniwersytecie Bilkent w Ankarze. To ostanie, jak i pochodzenie życiowej partnerki, sprawiają, iż nie stroni od sympatii dla swoich tureckich bohaterów badań, a tematy bliskowschodniej historii nie są dla niego egzotyką. Warto jednak zaznaczyć, że dzieje państwa nad Bosforem nie stanowią jedynej domeny jego zainteresowań jako historyka – ma na koncie także biografię Willego Műzenberga oraz książkę opisującą państwowy szaber w początkach władzy bolszewickiej w Rosji.

Omawiana monografia (wydana w 2010 r.) podejmuje temat niemieckich usiłowań o przechylenie strategicznego biegu I wojny światowej na stronę państw centralnych. Środkiem poddającym kajzerowskiej dominacji kluczowy dla układu sił w tej części świata region Bliskiego Wschodu miało stać się rozpętanie panislamskiego dżihadu przeciwko państwom ententy. Dzięki projektowanemu sojuszowi ze zjednoczonymi pod religijnymi sztandarami mahometanami Berlin zyskałby sposobność przecięcia wiodących przez Kanał Sueski szlaków komunikacyjnych oraz możliwość szachowania przeciwników groźbą ataku na Indie. Realizacja tych koncepcji przed przystąpieniem USA do wojny mogła w znaczący sposób zmienić rozstrzygnięcie konfliktu.

Trudność tkwiła jednak w policentryczności (nie zawsze zresztą należycie rozpoznawanej przez europejskich decydentów) świata islamu. Zjednanie poszczególnych liderów religijnych, szejków i pustynnych watażków – tak by razem znacząco wsparli niemiecki wysiłek prowadzenia wojny – wymagało czegoś więcej niż wydane w listopadzie 1914 r. fatwy świętej wojny. Arabscy i afgańscy suwereni spoglądali na kwestię zaangażowania się w konflikt o wiele mniej fanatycznie, niż skłonni bylibyśmy ich posądzać. Nad względami wyznaniowymi przeważała zazwyczaj trzeźwa kalkulacja zysków i strat, a negocjujący ich poparcie wysłannicy nieraz dostawali od nich surową lekcję twardej realpolitik. Dlatego też główną bolączką chcących pozyskać ich szeregi niemieckich sztabowców był problem płynnego dostarczania im subwencji, uzbrojenia i innych motywatorów. Nieraz o nad wyraz chwiejnej lojalności orientalnych sprzymierzeńców mogły przesądzić tygodnie – tradycyjna w trudnym terenie łączność karawanowa nie mogła więc na dłuższą metę wystarczyć. Remedium i inwestycją mogącą, jak twierdzi McMeekin, zmienić rezultat wojny, było sfinalizowanie linii kolejowej łączącej Konstantynopol z Bagdadem oraz Palestyną i Zatoką Perską. W tym przedsięwzięciu jak w soczewce skupiały się szanse i perspektywy niemieckiej dominacji na Bliskim Wschodzie. Na skutek dogłębnie analizowanych przez autora trudności logistycznych, politycznych i finansowych budowa nitki kolei żelaznej przeciągała się zbyt długo, by przynieść Rzeszy oczekiwane korzyści.

Autor podjął temat wymagający rozległych poszukiwań źródłowych – korzystał z zasobów trzynastu archiwów w siedmiu państwach, najwięcej danych dostarczyły mu akta niemieckiej dyplomacji i spuścizna głównego projektanta proniemieckiego panislamizmu Maxa von Oppenheima. Obficie czerpał też ze wspomnień, odwoływał się także do obrazu bliskowschodnich zmagań zawartego w literaturze, zwłaszcza inspirującej podjęcie tematu badawczego powieści Greenmantle Johna Buchana. Skupił się na wydarzeniach okresu wojny, choć genezą sięgnął aż do roku 1898. Zawarł w swej pracy wiele wątków uzupełniających główną oś rozważań, jak objęcie władzy przed młodoturków, walki pod Gallipoli, kampanię kaukaską 1917 r. czy rzeź Ormian – zarówno w swych przyczynach, jak i skutkach blisko związaną z perypetiami budowy tytułowej linii kolejowej.

Pewien niedosyt pozostawiła nieco pobieżna analiza niezwykle przecież istotnej dla powodzenia niemieckich planów mahometańskiej mentalności. Ciekawa wzmianka o teologicznym uzasadnieniu selektywnego dżihadu – według jednej z interpretacji Koranu subwencjonowanie Turków i innych islamskich nacji przez państwa centralne można było potraktować jako wyłączającą spod ostrza świętej wojny rytualną daninę – nie tłumaczy jednak wachlarza postaw muzułmanów wobec ogłoszonych pod dyktando Berlina fatw. Ta drobna niedoskonałość o tyle rzuca się w oczy, że poza tym książka McMeekina obfituje w hojne obrazowanie kontekstu – za przykład może posłużyć częste przeliczanie prezentowanych kwot na wartość w dzisiejszych dolarach, czy zestawianie funduszy przeznaczanych na podtrzymywanie islamskich sprzymierzeńców z kosztami prowadzenia wojny na froncie zachodnim. Takie drobiazgi świadczą o godnych uznania intencjach historyka, usiłującego nie tylko przedstawić przebieg zdarzeń, ale także uczynić go zrozumiałym i czytelnym dla mniej obeznanego z tematyką odbiorcy.

Wyróżniającą cechą książki jest forma, w jakim autor zapoznaje nas z pogmatwanym biegiem bliskowschodnich zmagań. Analiza ustępuje tu pierwszeństwa narracji, efektem finalnym jest płynna opowieść. Nie oznacza to, iż tekst został w jakiejkolwiek mierze pozbawiony walorów naukowych. Przeciwnie – McMeekinowi udało się znaleźć złoty środek między wymogami krytycznej historiografii a dziejopisarstwem w starym stylu. Do takiego wyniku prowadzi kilka środków. Język wykładu został dość silnie zmetaforyzowany (niekiedy na granicy ryzyka popadnięcia w groteskę: niczym gigantyczny słoń wpuszczony do pokoju, imperialna Rosja zapuszczała swą trąbę w interesy każdego – s. 235, przypadki tego pokroju należą jednak do skrajnych), zdynamizowany i okraszony dostojnie brzmiącymi rozbudowanymi frazami. Wyrazy uznania należą się w tym miejscu polskiej tłumaczce Aleksandrze Czwojdrak. Dobitne i wyraziste wtręty podsumowujące czy częste przejścia od szczegółu do ogółu nadają narracji rozmachu. Autorowi udało się wykrzesać z przedstawianych wydarzeń dużą dozę epickości, czym udowodnił, że wcale nie jest to wartość zastrzeżona dla dawniejszych epok. Odwoływanie się do heroicznej przeszłości opisywanych terenów (autor przypomina, „kto po nich stąpał”, przywołując nieraz imiona Kserksesa, Aleksandra czy Saladyna) pomagało zresztą budować doniosły klimat. Autor tworzy taką atmosferę, gdyż zabiega o docenienie rangi nadbosforskich rozstrzygnięć, nieco zapomnianych w anglosaskich (lecz także i polskich) narracjach o Wielkiej Wojnie. Zwraca na przykład uwagę na znaczenie zamknięcia Dardaneli dla zrewoltowania odciętej od dostaw najłatwiejszą drogą Rosji czy ogólny wpływ przystąpienia Turcji do wojny na skomplikowane dwudziestowieczne losy Bliskiego Wschodu.

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na ponadprzeciętną przystępność tekstu McMeekina jest opisywanie losów wojny na Bliskim Wschodzie przez pryzmat działań konkretnych osób. Obserwujemy więc brzemienną w skutki fascynację Orientem Wilhelma II, perypetie barona von Oppenheima, arabistę Aloisa Musila prowadzącego pod pozorem hojnie finansowanej działalności wywiadowczej badania naukowe i wielu innych „agentów dżihadu” wypartych z pamięci masowej za sprawą ostatecznie zwycięskiego i zagnieżdżonego w kulturze popularnej płk. Lawrence’a. Sylwetki tych postaci są pieczołowicie zarysowane. Kiedy jest to przydatne dla wyjaśnienia takich, a nie innych postaw bohaterów, autor nie waha się zastosować biograficznych czy nawet psychohistorycznych dygresji. Amerykański historyk prezentuje wizję historii, w której wpływ odpowiednio usytuowanych jednostek na bieg wydarzeń bywa decydujący. Bliskie jest mu też chyba przeświadczenie o dydaktycznym zastosowaniu dziejopisarstwa, czemu daje wyraz w nieco wykraczającym poza zasadniczy temat rozprawy epilogu: rozbudzona gorączka dżihadu, choć nie przechyliła szali zwycięstwa w wojnie na rzecz państw centralnych, wydała po czasie zatrute owoce w postaci wzrostu islamskiego fundamentalizmu w regionie. Znacząca część osób lobbujących za koncepcją sięgnięcia po argumenty religijne zaangażowała się z kolei po latach w ruch nazistowski, ten zaś do dziś stanowi inspirację dla niektórych skrajnych odłamów islamskiego fundamentalizmu. Warto zaznaczyć, że współczesny kontekst, mogący trącić niewyszukaną publicystyką, nie występuje poza ostatnimi kartkami książki i w żaden sposób nie zaburza odbioru całości.

Książka w Polsce wydana została przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego (w ramach serii „Historiai”), w całkiem zadowalającym standardzie – choć zwolennicy twardych opraw i przeciwnicy przypisów końcowych mogą odczuwać niedosyt. Tekst ilustruje dwadzieścia dziewięć czarno białych zdjęć przedstawiających głównych bohaterów zdarzeń oraz kilka stacji kolei bagdadzkiej, a także sześć map pomocnych do ogólnego rozeznania w geografii regionu i przebiegu strategicznej inwestycji. Książka posiada również indeks osobowo-rzeczowy.

„Ekspres Berlin-Bagdad” mogę bez wahania polecić wszystkim osobom zainteresowanym historią najnowszą, nawet szerzej – każdemu miłośnikowi dobrze napisanej, rzetelnej historiografii. To jedna z najlepszych książek historycznych, jakie miałem okazję czytać w mijającym roku, zasłużenie zbierająca laury, wśród nich zwycięstwo w ostatniej edycji współorganizowanego przez Histmag plebiscytu „Historia Zebrana”. Jest to praca napisana w oparciu o rozległą podstawę źródłową, z rozmysłem, polotem i – co nie bez znaczenia – dla ambitniejszego, lecz szanującego swój czas czytelnika, a nie tylko dla bibliotecznych półek i wąskiego grona specjalistów.

Filip Gończyński-Jussis


Artykuł został pierwotnie opublikowany [2013-06-04] na portalu historycznym Histmag.org i udostępniany jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska

 

Menu ksiązki

Fundacja Osuchowa 

 

 

 

 

We use cookies

Na naszej stronie internetowej używamy plików cookie. Niektóre z nich są niezbędne dla funkcjonowania strony, inne pomagają nam w ulepszaniu tej strony i doświadczeń użytkownika (Tracking Cookies). Możesz sam zdecydować, czy chcesz zezwolić na pliki cookie. Należy pamiętać, że w przypadku odrzucenia, nie wszystkie funkcje strony mogą być dostępne.