Strona w przebudowie - przepraszamy i zapraszamy za kilka dni

Karczma sławkowska – XVIII-wieczna karczma w Sławkowie zwyczajowo nazywana austerią sławkowską. Karczma znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej województwa śląskiego. Strona Szlaku Architektury Drewnianej.

Austeria w Sławkowie 

Austeria w Sławkowie. Fotografia: Mkos - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16684838

 

Austeria to dawne, niemal zapomniane już dziś określenie zajazdu. W polszczyźnie austeria to italianizm, jest spolszczeniem włoskiego określenia osteria, które obecnie jest stosowane raczej w odniesieniu do winiarni czy małej trattorii, dawniej zaś było po prostu nazwą gospody, zajazdu, domu gościnnego, miejsca, gdzie można było odpocząć po podróży, posilić się, a niekiedy też przenocować. Ciekawostką jest to, że włoskie określenie osteria najprawdopodobniej pochodzi nie z łaciny, lecz ze starofrancuskiego, w którym słowo oste, ostesse było kontynuantem łacińskiego hospes, hospitis ‘gość’.
Źródło Narodowe Centrum Kultury: [USJP; SWO PWN; SLP, II, 732; Dizionario etimologico della lingua italiana]
W niektórych regionach Polski używane do określenia dużej oraz wygodnej karczmy, podkreślające jej wyjątkowość oraz jakość świadczonych usług w porównaniu do zwykłych, powszechnych karczm i zajazdów.
 
Badania archeologiczne wykazały, że fragmenty fundamentów budynku karczmy sławkowskiej pochodzą z okresu lokacji miasta Sławkowa w XIII wieku. Czy to sa fundamenty pierwszej karczmy w tym miejscu trudno stwierdzić. Pewne jest, że w czasie swego pobytu w Sławkowie 27‒29 sierpnia 1697 r., ucztował w austerii król August II Mocny. Miał na oczach zgromadzonych gości złamać gołymi rękami srebrny kubek. Budynek otrzymał swój obecny wygląd w XVIII w. Na belce stropowej karczmy widnieje data 1701, odnosi się ona nie do powstania karczmy, lecz do roku ukończenia jej remontu. Od tamtego czasu austeria sławkowska przetrwała do dzisiaj z niewielkimi zmianami.
Karczma była własnością miasta od (?). W XIX w. jej dzierżawa stanowiła główny składnik miejskich dochodów. Jednakże z powodu złego stanu technicznego władze miejskie podjęły w 1862 r. decyzję o jej rozbiórce oraz o sprzedaży albo wydzierżawieniu placu. Austeria sławkowska uratowana została dzięki podpisaniu przez magistrat umowy przedwstępnej z jej dotychczasowym dzierżawcą Rubinem Glajtmanem z Olkusza, który zobowiązał się do wyremontowania budowli pod warunkiem zawarcia z nim 20-letniej umowy na dzierżawę. Rozpisanego na austerię przetargu Glajtman co prawda nie wygrał, lecz na podobnych warunkach ostateczną umowę dzierżawy podpisało dwóch występujących wspólnie mieszkańców Olkusza: Izrael Blumenfelt i Salomon Frydman. Tym samym upadła ostatecznie koncepcja rozbiórki austerii i wydzierżawienia placu po niej Janowi Lesserowi – właścicielowi innego szynku przy Rynku, który zgłosił chęć wybudowania na jej miejscu murowanego zajazdu z pokojami gościnnymi.
Austeria dzierżawiona była przez miasto do 1939 r. W czasie okupacji urządzono w niej „Dom Niemiecki” (Deutsches Haus). W latach 1969‒1987 mieściło się tu muzeum miejskie. Od 1992 r. użytkowana częściowo, a od 2003 w całości jako restauracja, obecnie nieczynna. Historia według Wikipedii.
 

Sławkowska austeria stanowi założony na planie litery T budynek o powierzchni 380 m², ustawiony frontem do Rynku, bokiem przylegający do ul. Mały Rynek. Budynek jest drewniany, konstrukcji zrębowej, parterowy, wzniesiony na niskim podmurowaniu. Ściany w przeszłości były bielone. Elewacja frontowa jest 5-cio osiowa. Po dwie osie z każdej strony zajmowały pomieszczenia karczemne. Lewa część jest nieznacznie szersza od prawej, do niej też dostawiono w przeszłości dodatkowe pomieszczenie murowane. Obie części karczmy rozdzielone są szeroką bramą i sienią przejazdową, prowadzącą do tylnej części budynku, w której znajdował się stan (wozownia i stajnia). Posadzkę sieni oraz połączonego z nią stanu wyprofilowano tak, by posiadała spady od środka w kierunku frontu i tyłu budynku, co zapobiegało zalewaniu izb i umożliwiało odprowadzanie ścieków ze stajni. W tylnej ścianie stanu znajduje się druga brama, umożliwiająca w przeszłości bezkolizyjny wyjazd wozów. Pomieszczenia obu części karczemnych dostępne są od sieni przejazdowej. W obu częściach, przy ścianach sieni, istniały w przeszłości paleniska (piece), z których dym odprowadzały dwa symetrycznie usytuowane kominy. Frontowa część budynku (wraz z pomieszczeniem murowanym) przykryta jest polskim dachem łamanym pokrytym gontem i wspartym od strony frontowej na sześciu okrągłych, kamiennych kolumnach, tworzących głębokie podcienie. Stan przykryty jest dachem dwuspadowym z wydatnym przyczółkiem od strony tylnej, rodzaj dachu półszczytowego.

 

Źródło filmu https://www.youtube.com/user/wczteryja

 

"Austeria Miejska w Sławkowie Pierwochą Zwana - to oficjalna urzędowa nazwa karczmy położonej w Rynku Sławkowskim pod numerem policyjnym 2, używana od chwili jej wzniesienia, czyli najprawdopodobniej w 1781 roku do utraty przez Sławków praw miejskich w 1870 roku. Określenie "Pierwocha" pochodzi prawdopodobnie od słowa "pierwsza", czyli najstarsza lub największa. Nie można również wykluczyć, że nazwa ta została utworzona od nazwiska jednego z licznych jej dzierżawców. (-) Niewątpliwie sławkowska Austeria jest najpiękniejszą spośród wszystkich zachowanych do dzisiejszych czasów. Jej usytuowanie i architektura dają najpełniejsze wyobrażenie o budownictwie i sztuce ciesielskiej w przedrozbiorowej Polsce. Budynek stanowi klasyczny przykład drewnianej staropolskiej karczmy. Zbudowany został na planie litery "T". Całość budynku o powierzchni 380 metrów kwadratowych przykrywa dwuspadowy dach. Historia karczmarstwa sławkowskiego jest starsza niż samo miasto. Już w kronice Jana Długosza odnajdujemy informację, iż w 1220 roku biskup krakowski Iwo Odrowąż uposażył klasztor Świętego Ducha w Prądniku pod Krakowem dochodami z karczem sławkowskich. ... " Czytaj więcej na stronie miasta Sławków

 {phocamaps view=map|id=16} lub {phocamaps view=link|id=16|text=Map}

 

„Już za doby piastowskiej karczmy pospolite były po wsiach i miasteczkach polskich, jako gospody dla podróżnych i miejsca do narad i biesiad miejscowej ludności. W czasach, gdy kościoły były rzadko po kraju rozsiane, ludność, przybywająca w dnie świąteczne zdaleka, musiała mieć przy kościele dach gościnny
na popas, sami więc proboszcze starali się o to, aby w pobliżu świątyni była obszerna gospoda. Statut kazimierzowy z roku 1347 zapowiada, aby karczmarzom nikt gwałtów czynić nie śmiał. Prawo z r. 1433 stanowiło, iż „karczmarze, którzy nie mają, ani orzą łanów całych, ani połowice, wolni są od podymnego, a jeżeli łany mają, płacić winni. W r. 1447 postanowiono, iż karczmarze pół-grzywną karani być mają, którzyby drobnych pieniędzy brać nie chcieli. Ustawa zaś z r. 1505 orzekła, iż w karczmę nikt intromisyi dać nie ma, wyjąwszy gdyby inszej majętności nie było. Kronikarze polscy powtarzają podanie, że po śmierci Bolesława Chrobrego, w żadnej karczmie przez cały rok nie grano. W w. XIII biskupi polscy zakazywali duchownym uczęszczania do karczem, wyjąwszy okoliczność podróży i zaproszenia przez poważną osobę. Jan Grot, biskup krakowski, obostrzył w r. 1331 karę pieniężną na księży, uczęszczających do karczem, ustanowioną przez jego poprzednika Nankera. Biskupi kujawscy zabraniali duchownym, utrzymującym (w wieku XIV i XV) gospody przy swych kościołach, aby osobiście niemi zarządzali lub przez scholarów sprzedawali w nich napoje i pożywienie. (Jeszcze w pierwszej połowie XIX w. wiele probostw w naszym kraju miało własne gospody przy kościołach, a dotąd w Tyrolu trzymają duchowni przy probostwach gospody, gdzie biedni dostają darmo gościnę i posiłek, a bogatsi tyle mogą kupić sobie trunku, o ile to trzeźwości nie zagraża). Średniowieczni biskupi polscy zakazywali, ażeby sędziowie duchowni, zwłaszcza dziekani miejscy nie odprawiali w gospodach sądów kościelnych i nie brali udziału w zawieraniu tam małżeństw, jak się to działo głównie w djecezyi krakowskiej. Ten ostatni zakaz odsłania nam starożytność istniejącego dotąd zwyczaju ludowego wstępowania weselników po ślubie kościelnym na parogodzinną biesiadę do gospody, co niegdyś pociągało za sobą i udział kapłana w tej biesiadzie, który ślub dawał nowożeńcom. Jeżeli szlachcic w owych czasach biesiadował w karczmie z chłopami i co od nich oberwał, to nie miał prawa sądownie krzywdy swojej dochodzić. Rej wspomina, że goście, którzy do wielkich panów przyjeżdżali, odsyłali konie do karczmy miejscowej. To też w owych czasach powstać musiał zwyczaj budowania karczem dworskich z wielką przy każdej stajnią, zwaną „stanem.” W czasach małej piśmienności stawiano przy każdej karczmie wiechę na znak sprzedawanych w tym domu trunków, a mianowicie miodu i piwa. Stąd „iść pod wiechę” znaczyło to samo, co do karczmy. W wieku XV przybyła do miodu i piwa gorzałka, a w XVII w. zaczęła szlachta wypuszczać karczmy w arędę żydom, czem się z początku bardzo gorszono, dopóki za czasów saskich zwyczaj ten nie stał się powszechnym. Za Stanisława Augusta pisze już Krasicki: „Żydami, według dawnego zwyczaju, osiadłe karczmy.” Jakób Kazim. Haur w swojej „Ekonomice” pisanej w latach 1670 – 1680 pomieszcza cały rozdział „O karczmie gościnnej abo o giełdzie wiejskiej.” Karczmarz, według niego, powinien być zawsze trzeźwy, czujny i baczny, bo różne w różnych głowach znajdują się fantazje: znajdują się tanecznicy, są napastnicy i złodzieje. Karczmarz ma być ludzki, każdemu uprzejmy i dogodny. Wszelki hałas musi wcześnie uśmierzać, narzędzia kaleczące usuwać. „Karczmarz ma mieć muzykę zwyczajną: dudę i skrzypka, którym tanecznicy płacą, osobliwie ci, którzy w tańcu przodkują, ma jednak pewnych czasów utraktować muzykę, aby się od niego gdzieindziej nie oddalała, albowiem szynk bez muzyki, wóz bez smarowidła, taniec bez dziewki za nic nie stoi.” Miary sprawiedliwe ma trzymać. Za wyszynkowanie 20-tu beczek piwa powinien dostać 21-szą tak zwanego „wkupnego,” toż i od wódki. Z roli ma dawać czynsz na św. Marcin, nie ma odbywać kolejnej stróży ani żadnej robocizny, ale być na usługi gości, mieć w pogotowiu jadło dla ludzi, obroki dla koni. Karczmarka winna baczyć, aby żłobku w kredzie nie wyrzynała i dwuch kresek za jedną pijanemu chłopu nie znaczyła, piwa w konewki z góry nie pieniła. Karczmy polskie, budowane z drzewa, miały w XVII i XVIII wieku typ dwojaki, jak to możemy sądzić z najstarszych tego rodzaju budowli, które do wieku XIX dotrwały i przez piszącego to były badane. Przez środek jednych, t. j. na przestrzał, szła brama, wiodąca do obszernego „stanu” przystawionego z tyłu karczmy
prostopadle do niej (fig. 1). W typie drugim „stan” był przedłużeniem karczmy w szczycie z wjazdem do tego stanu przez obszerne podsienie, stanowiące front całej karczmy, i bramą wyjezdną w końcu stanu (fig. 2). Podajemy tutaj plany obu podobnych typów i widok ich zewnętrzny. Do typu pierwszego należała podana przez nas w niniejszej Encyklopedyi gospoda stara we wsi Osówcu w Augustowskiem (t. II, str. 204). Że jednak „stanu” w tyle za tą karczmą nie widać, więc podajemy tu rysunek drugi podług szkicu malarza Orłowskiego z r. 1817, znajdującego się w muzeum Czapskich, a przedstawiającego zdjętą z natury starą karczmę polską z widocznym za nią końcem „stanu,” do którego wjeżdża się przez bramę w środku karczmy (fig. 3). Do rysunku, przedstawiającego tu typ drugi, musimy dodać ważne objaśnienie, że kiedy przybyliśmy do wsi Pszczołczyna w Tykocińskiem karczmę powyższą fotografować, znaleźliśmy już dawny jej „stan,” większy znacznie od samej karczmy a będący przedłużeniem jej szczytu, bez śladu rozebrany i wjazd, wiodący do niego przez szerokie podsienie, zabity na głucho deskami, jak to fotografja nasza przedstawia (fig. 4). Karczmom, położonym zwłaszcza pod miastami i u przewozów, nadawano często nazwy charakterystyczne, powtarzające się w Koronie i Litwie, takie np. jak: Wygoda, Wygódka, Uciecha, Ucieszka, Rozkoszna. Już w XVII wieku mamy nazwę gospody Czekaj (w wojew. Sandomierskiem, parafii Lubczyna), gdzieindziej mamy: Poczekaj, Łapigrosz, Ostatnigrosz, Hulanka, Pohulanka, Sodoma (wśród lasów), Zgoda, Łowigość (pod Skierniewicami), Zazdrość (w Wielkopolsce), Łapiguz, Łowiguz, Wesoła, Utrata, Zielona, Zabawa, Wymysłów (nazwa jedna z pospolitszych), Mitręga (w Krakowskiem), Nazłość (w Rawskiem), Rzym, Piekło, Piekiełko, Przekora, Zawada, Sowa, Sowiak. Jakby na wyszydzenie niewygodnych gospód, najpospolitszą, między nazwami karczem polskich przy gościńcach jest Wygoda. Podajemy tu wreszcie niektóre przysłowia, odnoszące się do karczmy: 1) Co karczma, to stój; co woda, to pój, 2) Duża karczma, a mała intrata, 3) Karczma bez podsienia – człowiek bez sumienia, 4) Kto karczmę minie, nogę wywinie, 5) Kto karczmę za dom obiera, w szynku za piecem umiera, 6) Pustki w domu miewa, kto rad w karczmie bywa, 7) W karczmie i chłop w czapce, 8) W karczmie niemasz pana, lub 9) W karczmie, w łaźni i w kościele nie znać pana."

- Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska ilustrowana

„Gdzież jest wieś bez karczmy? Byłoby to stworzenie bez głowy. Karczma bowiem jest miejscem schadzki, rady i wesela, w niej się wszystko nawiązuje i zawiązuje, w niej żal jeden drugiemu wylewa, w niej się kłócą i biją i swarzają, i godzą – i kochają! Karczma to serce wsi”

 - Józef Ignacy Kraszewski

Na koniec nie do końca prawdziwie, fragment weselnej przyśpiewki ludowej za Aleksandrem Świętochowskim „Historia chłopów polskich” - "Chwała Panu Bogu, Panu Bogu chwała, że kościół się spalił, a karczma została”

Będą w Sławkowie koniecznie trzeba obejrzeć ruiny XIII wiecznego Zamku Biskupów Krakowskich w Sławkowie. [GPS: 50.29661175722514, 19.391447186647042, Staropocztowa, 41-260 Sławków]

 


Antyk w akcji

Polityka prywatności | Polityka cookies | Mapa strony 

© 2010 - 2026 LETHEKO.PL