.

Jan Bogdziewicz czyli legenda o Czarnym Janku
Ostrzyca (501 m n.p.m.), zwana „Śląską Fudżijamą”, wygasły wulkan na Pogórzu Kaczawskim

Jan Bogdziewicz kresowy chłopak na Dolnym Śląsku

Jan Bogdziewicz urodził się w 1925 roku w Wasiliszkach na Nowogródczyźnie (dzisiejsza Białoruś). Gdy po wojnie, w 1947 roku, trafił na Ziemie Odzyskane, nikt nie spodziewał się, że stanie się on zmorą lokalnych władz.
Jego życiorys był typowy dla wielu przesiedleńców z Kresów: służba w AK, przymusowe wcielenie do Ludowego Wojska Polskiego, dezercja, a następnie działalność w antykomunistycznym podziemiu na Białostocczyźnie. Gdy sytuacja robiła się zbyt gorąca, postanowił skorzystać z amnestii, zataił część swojej przeszłości i wyjechał na Dolny Śląsk, by zaczynać wszystko od nowa.

Narodziny „Czarnego Janka”

Początkowo pracował we Lwówku Śląskim, ale szybko popadł w konflikt z Urzędem Bezpieczeństwa, który węszył jego przeszłość. Nie mogąc liczyć na spokojne życie, zdezerterował po raz drugi – tym razem z „normalności” – i uciekł w lasy okolic Złotoryi i Lwówka Śląskiego. Tam narodziła się jego legenda.
Przez kilka lat (1948-1952) Czarny Janek, wraz z grupą młodych ludzi, którymi dowodził, terroryzował okolicę. Jego bazą było malownicze, tajemnicze miejsce – wygasły wulkan Ostrzyca Proboszczowicka, zwany „Śląską Fudżijamą”. Według podań miał tam swoje kryjówki, a niektórzy do dziś wierzą, że w tunelach pod górą zakopał swoje skarby.

Bohater czy bandyta?

I tu dochodzimy do sedna legendy, która dzieliła (i nadal dzieli) mieszkańców.
Portret „szlachetnego rozbójnika”: Wielu zapamiętało go jako postać z nutką romantyzmu – polskiego Janosika lub Robin Hooda. Krążyły opowieści, że napadał przede wszystkim na spółdzielnie (GS-y) i sklepy, nie tyle dla siebie, co by pomóc biednym. Mówiono, że jest inteligentny, przystojny i sympatyczny.
Mroczna rzeczywistość: Z drugiej strony, nie brakuje dowodów na to, że jego działalność była brutalna. Przede wszystkim, by zachować konspirację, zamordował dwoje swoich młodych podkomendnych – 16-letnią Krystynę Jarzębską i 18-letniego Romana Becia, którzy chcieli odejść z grupy.
To właśnie ta dwoistość sprawia, że do dziś trudno jednoznacznie ocenić Czarnego Janka.


Upadek i tajemnicza śmierć

Grupa została rozbita w maju 1952 roku. Bogdziewicza wydał jeden z jego ludzi, Julian Mazur, który w obawie o własne życie poddał się władzom i wskazał kryjówkę.
Proces był formalnością. 15 czerwca 1953 roku, na dziedzińcu więzienia przy ul. Kleczkowskiej we Wrocławiu, wyrok wykonano. Ale i tutaj legenda wzięła górę nad faktami. Oficjalnie podano, że został rozstrzelany przez pluton egzekucyjny. Jednak wiele lat później, w 2011 roku, na jaw wyszła makabryczna tajemnica: Jan Bogdziewicz został zabity „metodą katyńską” – strzałem z pistoletu w tył głowy, co było złamaniem obowiązującego prawa.

Jego grób znajduje się na wrocławskim Cmentarzu Osobowickim, choć przez długi czas był anonimowy.

Dlaczego legenda trwa?

Dziś Czarny Janek jest symbolem Dolnego Śląska – postacią tragiczną, uwikłaną w brutalne realia stalinizmu. Nie jest czystym bohaterem, jak Pilecki, ale też nie był zwykłym bandytą. Jego historia to opowieść o młodym człowieku z Kresów, który nie odnalazł się w nowej, komunistycznej rzeczywistości, wybrał walkę na własnych warunkach – i przegrał.
Do dziś mieszkańcy okolic Złotoryi i Lwówka Śląskiego niechętnie mówią o „Czarnym Janku” – czy to z szacunku, czy wciąż z ukrytego lęku przed tamtymi czasami. A jego duch wciąż krąży podobno po zboczach Ostrzycy, strzegąc swoich tajemnic.

Telewizja Bolesławiec

Sudecka Kraina

Legenda o Czarnym Janku na stronie Gminy Pielgrzymka

"Po 1945 r. w lasach wokół Ostrzycy Proboszczowickiej miały swoją siedzibę oddziały partyzanckie „Czarnego Janka”. Okolice obfitowały w liczne wyrobiska kamieniołomów, porośnięte rozległymi lasami pofałdowania terenu a także zatopione były w gęstwinie ruiny dawnych leśniczówek, śródleśnych majątków a nawet dawnych schronisk, doskonale nadające się w pierwszych powojennych latach na doraźne miejsca ukrycia ludzi, którzy narazili się wtedy nowej, ludowej władzy. I w takim właśnie celu do Czapli w roku 1947 przyjechał z odległej ziemi białostockiej Jan Bogdziewicz. Ten młody człowiek, urodzony 24 kwietnia 1925 roku w Wasiliszkach, w dawnym województwie nowogródzkim, podobnie jak wielu jego rówieśników poznał dobrze okrucieństwo wojny i trudną egzystencję młodocianego żołnierza konspiracji. W miejscu zamieszkania już od 1943 roku utrzymywał kontakty z Armią Krajową, a w 1945 roku trafił także do Ludowego Wojska Polskiego. Ten fakt miał jednak okazać się brzemiennym w skutki epizodem, bowiem już w maju tegoż roku, zdezerterował z macierzystej jednostki po czym wstąpił do działającego na Białostocczyźnie antykomunistycznego zgrupowania partyzanckiego. W oddziale Jan Bogdziewicz przyjmuje pseudonim “Szczygieł”, pod którym uczestniczy w licznych akcjach bojowych a później próbuje skorzystać z pozornej możliwości nowego ułożenia sobie życia, jaką miało zapewnić ujawnienie się 2 kwietnia 1947 roku dobrowolnie przybywa do siedziby Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Wysokim Mazowieckim, gdzie zeznając zataja jednak niektóre fragmenty życiorysu."

Jan Bogdziewicz - Czarny Janek

 

Nie zdradza więc faktu dezercji z wojska jak również swojej powojennej działalności konspiracyjnej. Pragnąc zgubić swój ślad wyjeżdża na Dolny Śląsk i po krótkim pobycie we Lwówku trafia do Czapli, wcześniej podrabiając posiadane dokumenty na nazwisko Jana Bogdanowicza. W Czaplach początkowo kwateruje u miejscowych gospodarzy, jednak wkrótce przygotowuje sobie i zwerbowanym do swojej grupy młodym ludziom, kilka schronów ukrytych w lasach w okolicach Twardocic, kamieniołomach w Czaplach oraz na górze Ostrzyca. Rok 1948 to już początek operowania grupy “Czarnego Janka” – bo tak nazywają teraz mieszkańcy pobliskich wiosek Bogdziewicza. Formujący się oddział zasila również Bronisław Skowroński, funkcjonariusz straży przemysłowej Zakładów Górniczych “Konrad” – i wkrótce staje się jednym z najbardziej zaufanych ludzi “Czarnego Janka”...

Kim naprawdę był Jan Bogdziewicz? Dokumenty procesu, prowadzonego przez Wojskowy Sąd Rejonowy we Wrocławiu wymieniają w akcie oskarżenia kilkadziesiąt przestępstw, popełnionych przez „Czarnego Janka” i kierowaną przez niego grupę w okresie od 1948 roku do chwili jego ujęcia, a wiec do maja 1952 roku. Niemal wszystkie zarzucane mu czyny rysują jednoznacznie obraz pospolitego bandyty, napadającego wraz ze swoimi kompanami z bronią w ręku na spokojnych ludzi, budujących mozolnie „nową, ludową ojczyznę”. 
W tworzeniu negatywnego wizerunku „Czarnego Janka” szczególną rolę miała odegrać mówiąca o oddziale Bogdziewicza broszura z lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, zatytułowana „Strzały pod górą Szpicberg”. Napisano ją w dalekim od elementarnego obiektywizmu tonie czarno-białych podziałów: szlachetni, oddani sprawie funkcjonariusze ubecji i prymitywni, okrutni, nie liczący się z ludzkim życiem bandyci. Ci, którzy znali go bardzo dobrze - mówią o nim jak najlepiej. To prawda, że ukrywając się ograbiał też kasy państwowych i spółdzielczych instytucji. Nigdy jednak nie tylko nie pozbawił nikogo w czasie takich rekwizycji życia, ale nawet nie zranił. Wystawiał również na zabrane kwoty pokwitowanie, by pracownicy, którzy bezpośrednio stawali się ofiarami ataku nie ponosili później konsekwencji napadów...

W pierwszych powojennych latach, pospolite przestępstwa i ciężkie zbrodnie nie należały do rzadkości. Przypisywano ujętej osobie różne czyny – wcześniej po prostu nie wyjaśnione - których w istocie nie popełniła. Zeznający w sprawie “Czarnego Janka” podkreślali jego ujmujący charakter bycia, swoisty takt i brak uciekania się do zbędnej przemocy. Dlatego szczególnym cieniem na nim kładzie się sprawa zabicia dwóch osób z jego najbliższego otoczenia. Wcześniej byli członkami zbrojnej grupy, a mieli zginąć na rozkaz swego przywódcy. Wyjątkowo porusza tu informacja o zastrzeleniu dziewczyny, będącej – jak głosiła nie potwierdzona wieść – w ciąży. Ojcem nie narodzonego dziecka miał być właśnie “Janek” - a sama dziewczyna jego kochanką. Powód tragicznego końca tego romansu stanowiła rzekomo próba odejścia z oddziału tej młodej kobiety i zagrożenie, że może ona zdradzić tajemnice grupy. Makabryczne wyroki wykonali w odstępie kilku dni podwładni “Czarnego Janka”, a po dokonaniu zabójstw on sam miał uczestniczyć w ukrywaniu zwłok. Ciało dziewczyny zostało pogrzebane w płytkim grobie na stoku Ostrzycy. 
Nieco później doszło do drugiej egzekucji, gdy odkryto, że inny młody członek oddziału zamierzał potajemnie opuścić kolegów i wrócić do domu na Śląsk, skąd pochodził. Został więc wyprowadzony nocą do kopania bunkra – kryjówki, a następnie z bliskiej odległości oddano do niego strzał z pistoletu. Pocisk trafił w głowę, powodując natychmiastowy zgon. Również jego zwłoki zakopano na Ostrzycy, w górnej partii powulkanicznego stożka, w poniemieckim okopie. I te ludzkie szczątki odkryto wiele miesięcy później, dokonując ekshumacji sekcji pozwalającej określić przyczynę zgonu. Mimo braku pewnego potwierdzenia lokalizacji ostatecznego miejsca pochówku, wszystko wskazuje na to, że zarówno zastrzelony chłopak z oddziału i domniemana kochanka “Czarnego Janka” spoczywają w jednej mogile na cmentarzu w Pielgrzymce.


Jak wspomniano, te dwie zabite osoby to najczarniejsza, przypisywana Bogdziewiczowi karta jego działalności. Po latach, w trakcie weryfikacji zachowanej dokumentacji, dotyczącej miedzy innymi zamordowanych okazało się, że byli oni zwerbowani wcześniej do współpracy z pracownikami Urzędu Bezpieczeństwa. Czy “Czarny Janek” wiedział o tym? Miał doskonale rozwinięty system własnych informatorów, również wśród funkcjonariuszy UB. Czy pragnąc uchronić resztę swojego “oddziałku” przed rozgromieniem wydał rzeczywiście tak okrutne polecenia? “Czarny Janek” kierował się przede wszystkim pobudkami ideologicznymi, patriotyzmem. “Pamiętaj, że był u ciebie Polak” – to słowa Bogdziewicza, skierowane do jednego z gospodarzy w trakcie opuszczania jego domu. “Czarny Janek” został w końcu ujęty wraz z jednym z towarzyszących mu członków grupy, po krótkiej wymianie ognia z UB na stoku Ostrzycy. Proces “przestępcy” odbył się we Wrocławiu, a wydany kilkakrotny wyrok śmierci nosi datę 29 listopada 1952 roku. Dnia 15 czerwca 1953 roku “Czarny Janek” - Jan Bogdziewicz ginie na dziedzińcu wrocławskiego wiezienia przy ulicy Kleczkowskiej. Jego ciało zostaje pogrzebane wraz z ciałami innych ofiar na Cmentarzu Osobowickim. Dla wielu pozostało ciągle otwarte pytanie – kim naprawdę był?"

Źródło: https://www.pielgrzymka.biz/asp/_pdf.asp?typ=14&menu=27&strona=1&sub=1

 

 Czytaj także:

Lwówecki

Mapa Śląska autorstwa Martina Helwiga z 1561 roku

 Mapa Śląska autorstwa Martina Helwiga z 1561 roku

Pierwsza mapa Śląska, Martina Helwiga z 1561 roku. Orientacja południowa (północ na dole mapy) Źródło (domena publiczna)

© 2010 - 2026 LETHEKO.PL