poniedziałek, 31 maj 2021 14:24

Zapomniane programy budowy rakiet i bomby atomowej w PRL

Napisane przez

Nie można zbudować potęgi energomaterialnej bez zaplecza informacyjnego. Tylko posiadanie nowoczesnych elit nacjokratycznych umożliwi nam powrót do programów kosmicznych i budowy broni atomowej w przyszłości.

Zapomniane programy budowy rakiet i bomby atomowej w PRL 

 
W moim tekście korzystałem głównie z dwóch artykułów, które przytaczam w zdecydowanej jego większości, z niewielkimi tylko moimi wstawkami. Pisząc o  programie budowy rakiet Meteor przytaczałem artykuł „Historia próby podboju kosmosu przez Polskę” – ze strony Historia znana i mniej zapomniana, autorstwa Redakcji tej strony. Natomiast jeżeli chodzi o część związaną z programem budowy polskiej bomby atomowej to tu głównie przytaczałem artykuł „Polska bomba atomowa to nie był mit. Prawie ją mieliśmy. Przeczytaj – przeżyjesz szok”- ze strony 3obieg, autorstwa tamtejszej Redakcji. Cytując wymienione dwa artykuły, wziąłem je w cudzysłów. 
 
W Polsce Ludowej w okresie po odwilży 1956 roku zaczęto tworzyć zręby ambitnych programów naukowo – technicznych, które w zamiarze postulatorów miały prowadzić do upodmiotowienia naszego państwa na arenie międzynarodowej. W owym czasie impulsem do działań mających umocnić rolę PRL był wyścig obydwu supermocarstw – SZAP i ZSRR o supremację na świecie na polu rozwoju broni nuklearnej i środków do jej przenoszenia, a także o podbój kosmosu. Polscy konstruktorzy lat 1950 tych i 1960 tych nie odbiegali zbytnio wiedzą od światowych prymusów na tym polu. Do prowadzenia przez nich badań rozwojowych potrzebne było jednak wsparcie polityczne i zabezpieczenie informacyjne, z czym już tak dobrze niestety nie było. Niemniej w trudnych warunkach postanowili stworzyć programy budowy rakiet i broni atomowej o niezwykłym rozwiązaniu, co wskazywało na ciche wsparcie ówczesnych elit i świadomość dziejowej chwili, której nie można przespać.
-
Niniejszy artykuł ma uświadomić czytelnikom jaki Polska Ludowa miała potencjał naukowo techniczny, który tworzył zręby jej podmiotowości na arenie międzynarodowej. Koncepcje budowy rakiet meteorologicznych, w perspektywie kosmicznych i w dalszej kolejności także zapewne balistycznych, które mogłyby przenosić głowice z ładunkami nuklearnymi odpalanymi laserowo ,były w stanie utorować nam drogę do mocarstwowej pozycji na świecie, a także zyskać niezbędny czas do uporządkowania systemu sterowania społecznego wewnątrz naszego kraju, co dawałoby gwarancję pełnego wykorzystywania badań naukowych w polskim interesie narodowym. 
 
Program budowy rakiet „Meteor”
 
„W Polsce, jak i na całym świecie amerykańskie i radzieckie loty wokół orbity ziemskiej oraz związane z tym programy były pilnie obserwowane 1 . Polska też miała ambitny, a co najważniejsze samodzielny program podboju kosmosu. W związku z tym w latach 1957–1974 przeprowadzano badania w ramach „polskiego programu rakietowego”, w ramach którego testowano paliwo rakietowe, odpalano rakiety, wypuszczano balony oraz konstruowano spadochrony mające opuszczać groty rakiet.
 
Od korzystania z przedwojennych osiągnięć do konsultacji u konstruktorów hitlerowskiej Wunderwaffe… 
 
Młodzi inżynierowie z krakowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Astronautycznego zaczęli myśleć o lotach rakietowych na długo przed wystrzeleniem przez ZSRR pierwszego sztucznego satelity Ziemi. Niektórych inspirowała planowana w latach 30-tych misja naukowa, której celem były badania stratosfery. Wybuch wojny uniemożliwił niestety lot załogowego balonu o nazwie „Gwiazda Polski”, ale powojenni śmiałkowie byli w nieco lepszej sytuacji. Szybko zaczęli realizować swoje plany. Czasy im sprzyjały. Po październikowej odwilży dowódcą Wojsk Lotniczych został gen. Jan Frey-Bielecki, gorący zwolennik wdrażania nowych technologii w lotnictwie. Wtedy też grupa pasjonatów, z matematykiem prof. Kazimierzem Zarankiewiczem i astronomem doc. Kazimierzem Kordylewskim, stworzyła Polskie Towarzystwo Astronautyczne (PTA). Szefem sekcji technicznej przy oddziale krakowskim PTA został profesor Jacek Walczewski. Była to praca społeczna, na chleb zarabiał w biurze projektów. W PTA mógł oddać się swojej pasji – konstruowaniu rakiet.
Korzystając z czasowej politycznej odwilży i rekomendacji od Kordylewskiego, w lutym 1957 r. wyjechał do Berlina Zachodniego i Republiki Federalnej Niemiec, gdzie spotkał się m.in. z prof. Eugenem Saengerem i jego żoną Irene Saenger-Bredt, znanymi z prac w dziedzinie techniki rakietowej, najpierw dla III Rzeszy, a potem dla Francji. Niemieccy uczeni zasugerowali Walczewskiemu utworzenie komórki rakietowej przy jakiejś uczelni i zainteresowali go japońskim programem rakietowo-kosmicznym, który zaczął się od budowy bardzo małych rakiet doświadczalnych – pierwsza, długości 17 cm, nosiła nawet nazwę Pencil (Ołówek).Za sprawą prof. Walczewskiego 3 grudnia 1957 roku na AGH, została założona Komórka Techniki Rakietowej zajmującą się programem rakietowym. Jacek Walczewski miał marzenia o podboju kosmosu i osadzeniu na orbicie polskiego sztucznego satelity. Pierwszoplanowym celem było jednak stworzenie rakiety meteorologicznej do badań górnych warstw atmosfery. Na przełomie lat 1950tych i 1960tych Stany Zjednoczone i Związek Radziecki dokonywały eksplozji ładunków nuklearnych w atmosferze. Produkty radioaktywne z tych eksplozji były wyrzucane do stratosfery i następnie wiatrami rozprzestrzeniały się po całym świecie. Rakiety meteorologiczne miały pomóc w monitorowaniu tych odpadów. Pierwsze badania nad rakietami realizowano na Pustyni Błędowskiej oraz w Krakowie, na tamtejszych lotniskach oraz wieży spadochronowej. Testowano rakiety doświadczalne RM oraz rakiety RASKO do rozpraszania chmur gradowych. 10 października 1958 roku krakowski zespół wystrzelił z Pustyni Błędowskiej swoją pierwszą rakietę doświadczalną. RM-1 miała 80 centymetrów wysokości i ważyła niecałe pięć kilogramów, osiągnęła pułap 3–3,5 km. Ekipa usłyszała huk silnika, ale kiedy jej członkowie wybiegli z bunkra, rakiety nie było już widać – niemal w mgnieniu oka osiągnęła pułap ponad trzech kilometrów. Choć następne próby nie były już pasmem sukcesów, to inżynierowie intensywnie pracowali nad kolejnymi typami rakiet. Polscy konstruktorzy budowali rakiety, których silniczki napędzał celuloid z używanych wtedy filmów fotograficznych, a także niebezpieczne mieszaniny paliwa karmelkowego (połączenie cukru pudru z pewnym sztucznym nawozem) czy ścięte główki zapałek. Walczewski wraz z zespołem organizował kursy dla rakietowych amatorów i konstruował coraz większe i wyżej latające rakiety, w tym i lądujące po zakończeniu misji na spadochronie. W celu zdobycia doświadczenia oraz pozyskania dodatkowych środków realizowano także mniej konwencjonalne badania. 
 
Polskie białe myszki wystartowały przed lotem Gagarina… 
 
10 kwietnia 1961 r., co bardzo znamienne – dosłownie na dwa dni przed lotem Gagarina, na Pustyni Błędowskiej wystartowała rakieta RM-2D z dwiema białymi myszkami. Do eksperymentu przygotowali je stomatolodzy Eugeniusz Gwizdek i Bogusław Horodyski z krakowskiej Akademii Medycznej, zajmujący się badaniem zmian kostnych u zwierząt, które poddawano wysokiemu przeciążeniu. 
Celem było zbadanie, w jaki sposób siły przyspieszenia wpływają na uzębienie., ponieważ zauważono, że u lotników, w coraz szybciej i wyżej latających samolotach, występowały ostre bóle zębów. Wcześniej myszki poddano miesięcznemu treningowi na wirówce, zaś w rakiecie przygotowano amortyzowaną i izolowaną od hałasu silnika kabinkę. Rakieta wzleciała na wysokość 1580 m. Eksperyment udał się i zwierzątka bezpiecznie wróciły na ziemię.W 1961 r. Walczewski zorganizował w Państwowym Instytucie Hydro Meteorologicznym (obecnie Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – IMGW) w Krakowie Pracownię Rakietowych Sondowań Atmosfery, i został także jej kierownikiem. W 1965 r. Pracownia została przekształcona w Zakład Badań Rakietowych i Satelitarnych PIHM. W Zakładzie tym w ścisłej współpracy z Zakładem Konstrukcji Specjalnych Instytutu Lotnictwa, którego kierownikiem i głównym konstruktorem został mgr. inż Jerzy Haraźny powstały polskie rakiety badawcze serii Meteor: Meteor 1, 2 i 3. W kolejnych miesiącach powstały pomysły na kolejne konstrukcje rakiet zdolnych osiągać pułapy 60 kilometrów. Dzięki wysiłkom prof. Walczewskiego i zwolenników rozwoju badań nad rakietami w aparacie partyjno państwowym Polski Ludowej, wpisano projekty rakiet meteorologicznych do Planu Pięcioletniego na lata 1966 – 1970. Budżet na ten cel był w posiadaniu Państwowego Instytutu Hydro Meteorologicznego, który zaangażował do tego inżyniera Jacka Walczewskiego. 
 
 
Rys. 1: Rakieta „Meteor 1” źródło: https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/10/09/proby-podboju-kosmosu-przez-polske/ [dostęp: 29.01.2021]. 
 
Od 1966 produkowano czterdzieści sztuk rakiet Meteor-1 rocznie. Przez kolejne lata sondowano nimi atmosferę na wysokościach trzykrotnie przekraczających pułap osiągany dziś przez samoloty pasażerskie. Polska była szóstym krajem na świecie czyniącym to regularnie. Początkowo sondaże były prowadzone z okolic Ustki przy pomocy przenośnego sprzętu, ale później naukowcy przenieśli się do stałej bazy pod Łebą. Stację Sondażu Rakietowego Łeba założono w 1967 roku na przesmyku między morzem a jeziorem Łebsko. Był to teren dawnego hitlerowskiego poligonu, na którym Niemcy zamierzali testować różne typy rakiet. Polscy badacze i konstruktorzy postanowili wykorzystać zniszczone schrony, betonową płytę i zagłębienie przygotowane na stanowisko startowe 
Prace utajnione nawet przed sojusznikami z Układu Warszawskiego
 
Ich prace, zarówno pod Łebą jak i w biurach, były ściśle tajne. Jak relacjonowali pracujący tam naukowcy, dokumentację pod koniec dnia należało zdać do archiwum, a rano pobrać za pokwitowaniem. Pokoje, w których pracował zespół, plombowano. W tamtym czasie Łebę odwiedzali specjaliści z ZSRR, Bułgarii, Rumunii i wschodnich Niemiec, którzy chcieli dowiedzieć się czegoś o polskich konstrukcjach”. Sprawa ta pokazuje autonomiczny charakter decyzyjny tamtego okresu Polski Ludowej z jednej strony, a z drugiej uderza w mitologię propagandy III RP i zwłaszcza Instytutu Pamięci Narodowej, przedstawiającej PRL i Układ Warszawski jako zwarty blok pod hegemonią Moskwy. Czas ten sprzyjał pracom nad wystrzeliwaniem małych rakiet i pracami nad kolejnymi. Pieniędzy państwowych wówczas na to nie żałowano. Niemniej już w roku 1968 zaczęły nad programem pojawiać się czarne chmury z powodu nacisków politycznych 2 . „Na arkuszach z technicznymi rysunkami pojawiały się coraz bardziej zaawansowane projekty. Ich owocem był największy z pojazdów. Meteor-2K mierzył ponad 4 metry, a z dwoma dodatkowymi silnikami ważył 420 kilogramów. Jego maksymalny pułap ustalono na 105 kilometrów
 
  
Rys. 2: Konstrukcja rakiety „Meteor 2” źródło: https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/10/09/ proby-podboju-kosmosu-przez- -polske/ [dostęp: 29.01.2021]. 
 
Dwie rakiety tego typu po raz pierwszy wystartowały 10 lipca 1970 roku, przekraczając umowną granicę przestrzeni kosmicznej 3. 7 października 1970 z bazy Instytutu Lotnictwa zbudowanej na Mierzei Łebskiej wystrzelone zostały kolejno dwie rakiety Meteor-2K o numerach seryjnych 09 i 10. Stacje radiolokacyjne przechwyciły wystrzelone przez te rakiety obłoki dipoli na wysokości 85 i 90 kilometrów. Same rakiety co wynika z obliczeń osiągnęły pułap ponad 100 km czyli umowny próg kosmosu. 
 
Marginalizacja zespołów badawczych od lat 1970 tych w PRL i ich likwidacja w III RP
 
Marzenia o wyniesieniu w przestrzeń kosmiczną polskiego sztucznego satelity nie udało się jednak zrealizować. Badania zostały przerwane oraz zaprzestano ich finansowania, wkrótce odesłano je ad acta. Jedyny dotąd wyczyn polskiego astronauty Mirosława Hermaszewskiego, który wraz radzieckim astronautą Piotrem Klimukiem w 1978 roku na statku Sojuz 30 odbył lot w kosmos mógł być za jakiś czas powtórzony na polskim odpowiedniku Sojuza 30, gdyby konsekwentnie prowadzono własne programy kosmiczne. W 1975 r. Zakład Badań Rakietowych i Satelitarnych PIHM został rozdzielony na dwie samodzielne jednostki: Zakład Badań Górnej Atmosfery i Ośrodek Odbioru Danych Satelitarnych. Jacek Walczewski został kierownikiem pierwszego z nich. Zakład zmieniał później nazwę na Zakład Meteorologii Kosmicznej (od 1980 r.) i Zakład Teledetekcji Atmosfery (od 1985 r.).Prowadzono w nim pionierskie w Polsce badania nad teledetekcją atmosfery za pomocą Sodaru i Lidaru. W 2007 r. Zakład został zlikwidowany, a na jego miejsce powołano Zakład Monitoringu i Zanieczyszczenia Powietrza, w którym prof. Walczewski pracował już tylko na pół etatu, w 2010 roku przeszedł na emeryturę. Zmarł w czerwcu 2013 r. 
 
Polski wkład w indyjski program kosmiczny
 
Nauka przegrała z polityką, a w zasadzie z geopolityką. Byliśmy w piątce krajów, które przekroczyły granicę kosmosu i w związku z tym mogły oraz powinny czerpać garściami z jego eksploracji. Nasze badania jednak były zbyt konkurencyjne dla mocarstw tego świata. Warto tu dodać, że Indie, które w owym czasie konsultowały się w sprawach konstrukcji profesora Walczewskiego dziś mają swój mocno rozwijający się program kosmiczny). 
Ponadto Vikram Sarabhai ojciec indyjskiego programu kosmicznego  dziś jest uważany za wizjonera nauki, ale i za bohatera narodowego, zaś o naszym wizjonerze prawie nie wie dziś nikt”4
 
Polski program atomowy i jego początki 
 
„Pod koniec lat 1970. istniał program jądrowy PRL. Realizowany był przez placówki naukowe, w tym Wojskową Akademię Techniczną Był on na takim etapie zaawansowania, że wkrótce Polska mogła posiadać własną bombę atomową”5 . I to pionierską w skali świata. 
 
Kaliski nie miał kompleksów absolwenta radzieckich uczelni i miał śmiałe polskie spojrzenie
 
„Głównym konstruktorem i pomysłodawca tego programu był profesor Sylwester Damazy Kaliski – rektor komendant Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie, który w ciągu zaledwie 6 lat, dołączył Polskę do ekskluzywnego klubu państw, prowadzących badania nad kontrolowaną fuzją termojądrową. Mając 42 lata, Sylwester Damazy Kaliski został rektorem komendantem Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Profesorem WAT jest już od 9 lat, generałem – od roku. Jego błyskawiczna kariera nie ma sobie równych. Kaliski to nie tylko wybitny teoretyk w wielu dziedzinach, ale i praktyk o niespożytej energii i nieco wybuchowym temperamencie. Jego nową naukową pasją, jak podają dostępne źródła, stały się nowatorskie wówczas eksperymenty z kontrolowaną fuzją (syntezą) termojądrową. Prowadziło je w tym czasie jedynie pięć państw – USA, ZSRR, Francja, Niemcy i Japonia. Do tego klubu Kaliski postanowił dokooptować Polskę Ludową.” Pamiętać też należy, że Kaliski w czasie wojny nie służył w ZSRR, ani nie kończył radzieckiej uczelni wojskowej, przez co nie miał kompleksów wobec Armii Radzieckiej. „Badania nad fuzją termojądrową, jak podają źródła, trwały od wielu lat. W USA i ZSRR używano do tego niebywale drogich instalacji zwanych Tokamak i Stellara – tor, jednak do sukcesu, czyli połączenia lekkich jąder atomowych i uwolnienia w ten sposób energii, droga była wciąż daleka. Jeszcze bardziej odległą przyszłością wydawało się przeprowadzenie tzw. eksperymentu krytycznego, w którym ilość energii wyzwolonej w wyniku kontrolowanej fuzji będzie równa energii zużytej do jej przeprowadzenia. Nie przejmując się tym, Kaliski rozpoczął podobne badania, zaczynając od zera. 
Badania nad kontrolowaną syntezą termojądrową oficjalnie miały charakter pokojowy – skutki fuzji niekontrolowanej były w końcu znane od wybuchu i pierwszej amerykańskiej bomby wodorowej na atolu Eniwetok w listopadzie 1952 r. Celem fuzji kontrolowanej było stworzenie źródła taniej, czystej i praktycznie niewyczerpanej energii. Kaliski prowadził więc swoje badania w sposób całkowicie jawny, publikując ich wyniki nie tylko w specjalistycznych czasopismach w kraju i za granicą, ale także w książkach własnego autorstwa. Pierwsze teoretyczne publikacje na ten temat ukazały się w 1969 r., a już kilka miesięcy później na WAT rozpoczęły się eksperymenty nad syntezą laserową. Lasery były w tym czasie technologicznym „krzykiem mody”, umożliwiającym wprowadzenie badań nad syntezą termojądrową na zupełnie nowy poziom. Dzięki nim stało się możliwe podgrzanie plazmy, w której miała zajść reakcja, do wielu milionów stopni w czasie zaledwie kilku nanosekund. Jednak aby to osiągnąć, potrzebne były drogie lasery o wielkiej mocy. Ówczesna Polska Ludowa nie mogła sobie pozwolić na taki zakup. Kaliski, jak podają źródła, postanowił więc wynaleźć tańszy sposób na przeprowadzenie syntezy termojądrowej. Istotą jego koncepcji stał się układ typu „focus-laser”, w którym gaz był podgrzewany do bardzo wysokiej temperatury za pomocą silnych wyładowań elektrycznych, a dopiero wtedy „ostrzeliwany” promieniami lasera, dzięki czemu jego moc mogła być znacznie mniejsza. Była to oryginalna, polska koncepcja. Skonstruowaniem odpowiedniego lasera zajął się zespół Zbigniewa Puzewicza, specjalisty z WAT. Już w połowie lat 1960. Puzewicz budował lasery wykorzystywane w systemach kierowania ogniem czołgów, systemach ostrzegania oraz naprowadzania rakiet. „Focusem” zajęli się specjaliści z Instytutu Badań Jądrowych w Świerku. 
 
Dołączenie do ekskluzywnej ligi państw atomowych… 
 
Pierwszy, udany eksperyment mikrosyntezy termojądrowej przeprowadził Związek Radziecki. W warunkach laboratoryjnych, osiągnięto temperaturę niemal jak na Słońcu – 10 mln kelwinów – której towarzyszyło silne promieniowanie neutronowe. Wkrótce, to samo udało się Amerykanom, a następnie Francuzom, Niemcom i Japończykom. Jednak w tych krajach badania prowadzono od lat 1950., przeznaczano na nie ogromne środki. Tym większe było zaskoczenie naukowców na całym świecie, kiedy w kwietniu 1973 r. Polska ogłosiła, że jako szóste państwo dokonała kontrolowanej mikrosyntezy termojądrowej. „Eksperyment Focus”, przeprowadzony zaledwie 6 lat po rozpoczęciu przez Kaliskiego pierwszych teoretycznych przygotowań, otwierał przed nim drogę do światowej sławy. I kapitalnie wpisywał się także w nową epokę w dziejach PRL. Wyniki badań Kaliskiego i jego zespołu z początku lat 1970. były w większości jawne i publikowane w czasopismach, o tyle wiele eksperymentów jednak, przeprowadzone eksperymenty naukowe po 1975 r. zostało utajnione. 
Już zaś w 1974 r.  na Wojskowej Akademii Technicznej powstała koncepcja, by zamiast wyładowań elektrycznych w układzie „focus-laser” do podgrzania i koncentracji plazmy wykorzystać materiały wybuchowe. Początkowo myślano o nich jako o sposobie na tzw. wybuchową prekompresję, umożliwiającą obniżenie mocy lasera niezbędnego do zapoczątkowania syntezy termojądrowej nawet o 50 proc., prof. Kaliski doszedł jednak do wniosku, że być może laser w ogóle nie będzie potrzebny. A to oznaczało wejście badań na zupełnie nowy etap. Kaliski nieźle, jak wiadomo z dostępnych źródeł, znał się na materiałach wybuchowych. Jako ekspert od budownictwa, niejednokrotnie badał skutki fali uderzeniowej na konstrukcje naziemne i podziemne, za co otrzymał nawet nagrodę ministra obrony narodowej. Wykorzystał tę wiedzę przy szukaniu taniego sposobu na uzyskanie syntezy termojądrowej, analizując techniki kumulacji fali i uderzeniowej w układzie zamkniętym. Opracowany w latach 1975-1977 w Instytucie Fizyki Plazmy i Laserowej Mikro– syntezy stożkowy układ kumulacyjny umożliwił osiągnięcie ciśnienia 40 mln atmosfer – najwyższego, jakie udało się kiedykolwiek uzyskać w ciele stałym przy użyciu materiałów wybuchowych. Kaliski doszedł do wniosku, że jest w stanie wywołać syntezę termojądrową wyłącznie za pomocą klasycznej eksplozji – 1000 razy taniej niż z użyciem lasera. Przeprowadzone eksperymenty potwierdziły jego przypuszczenia. W 1977 r. Polska stała się zatem pierwszym na świecie krajem, któremu udało się przeprowadzić fuzję termojądrową za pomocą czystego, nieatomowego wybuchu. Oznaczało to, że teoretycznie można zbudować bombę wodorową, nie dysponując wcześniej bombą atomową, spełniającą dotychczas przy wybuchu rolę zapalnika. Przy czym bomba ta byłaby o wiele tańsza i „czystsza”, ponieważ w wyniku jej eksplozji nie powstawałby radioaktywny uranowy lub plutonowy opad. Również posiadanie tych pierwiastków, a także technologii ich wzbogacania, nie było potrzebne do stworzenia broni masowego rażenia. Deuter i tryt niezbędne do fuzji termojądrowej są stosunkowo łatwe do uzyskania (deuter jest też składnikiem wody morskiej). 
 
Wiadomo nawet, jak  taka bomba mogłaby wyglądać – przypominałaby złączone podstawami stożki wypełnione silnym materiałem wybuchowym, w których środku znajdowałby się niewielki pojemnik z deuterem lub trytem. 
 
Utracona szansa możliwej kooperacji z ChRL
 
 Kaliski był częstym i chętnie przyjmowanym gościem Edwarda Gierka. Temat polskiej broni termojądrowej cały czas tkwił w głowie I sekretarza Edwarda Gierka, umiejętnie podsycany kolejnymi nowinkami, przynoszonymi przez rektora Wojskowej Akademii Technicznej – człowieka o wielkiej sile przekonywania oraz ogromnej charyzmie.” Problemy pojawiłyby się jednak w kwestii miejsc przeprowadzenia prób z wybuchami takich ładunków, oraz następnie po wdrożeniu ich do ewentualnej produkcji seryjnej – ze środkami do ich przenoszenia. Program rakietowy został zawieszony kilka lat wcześniej, poza tym był na etapie budowy i produkcji rakiet meteorologicznych. ZSRR nie mógłby nam sprzedać rakiet, które by mogły przenosić broń atomową zbudowaną według technologii utrzymywanej przed Moskwą w tajemnicy. O mocarstwach zachodnich, nie ma co tu nawet wspominać. Jedynym krajem, który mógłby nam sprzedać środki do przenoszenia naszych głowic, zapewne po podzieleniu się z nim naszą technologią była w tamtym czasie jedynie ChRL. Chińczycy byli mocno zainteresowani współpracą z z Polską Ludową w dziedzinie wojskowo technicznej. Według wiedzy autora tekstu, Chińczycy mieli także oferować Polakom swoje poligony atomowe do prób z naszą bronią atomową, gdyż słynne próby w sztolniach bieszczadzkich blisko granicy z ZSRR byłyby samobójczym posunięciem. Chińczycy w tamtym czasie, na przełomie 1975/1976 wprowadzili do swojego arsenału pocisk międzykontynentalny – Dong Feng 4 o zasięgu ponad 5500 km, mogący przenosić głowicę megatonową o mocy 3 MT. Gdyby ChRL sprzedała nam te rakiety, a my im tę naszą technologię budowy bomby atomowej, to z jednej strony mielibyśmy know– how do programu produkcji rakiet, a z drugiej strony szybko stali byśmy się mocarstwem dorównującym wielkości arsenałom mocarstw europejskich, jak Francja czy Wielka Brytania 6 .
 
Strach Moskwy powodem sprzedaży Polsce Ludowej radzieckich głowic atomowych, ale niestety do baz Armii Radzieckiej na terytorium PRL …
 
Tej możliwości wyraźnie przestraszyli się w Moskwie, dlatego widząc postęp naszych prac, uznali, że sprzedadzą nam swoją broń atomową, abyśmy zrezygnowali z dalszych prac nad własną. W ten sposób Polska Ludowa miała w swym arsenale 178 głowic atomowych 7 , ale niestety znajdowały się one w bazach wojsk radzieckich na naszym terytorium. Obecna propaganda IPN i mediów z udziałem kapitału zachodniego, głównie niemieckiego przedstawia ten fakt w sposób dezinformacyjny 8 . Wmawia się ludziom, że były to głowice należące do ZSRR, które Ludowe Wojsko Polskie miało użyć na rozkaz Moskwy w wojnie przeciwko krajom NATO. Gdyby tak było, to po co przerwano nasz własny program budowy bomby atomowej? Niestety zgoda na obecność kupionych od ZSRR głowic w radzieckich bazach na naszym terytorium była błędem strategicznym, który w perspektywie kosztował nas utratę tej broni. Albowiem należało ją trzymać w zbudowanych przez nas specjalnych silosach 9
 
Zagadkowa śmierć Kaliskiego powodem zakończenia programu
 
„Profesor-generał był wszak nie tylko teoretykiem i autorem przełomowych eksperymentów, ale też posiadaczem patentów z wielu dziedzin – od budownictwa po system wzmacniania ultra – i hiperdźwięków w półprzewodnikach, wykorzystywany m.in. w telewizji 10. Generał zginął 16 września 1978 roku w niewyjaśnionym do końca wypadku samochodowym. To był cios dla programu. Ostatni związany z nim eksperyment, podgrzanie plazmy – przeprowadzono na zasadzie siły rozpędu w Warszawie w 1981 r. Do dziś zresztą nie udało się nikomu podgrzać plazmy w taki sposób, by uzyskać stabilne, trwałe źródło energii: pierwszy termojądrowy reaktor wciąż jest na etapie projektu.” Ten zespół naukowców pracował do końca istnienia PRL, potem został już w III RP rozwiązany. I to był ostateczny cios dla tego programu, bowiem ludzie ci ze swą wiedzą byli na wagę złota.
 
Podsumowanie
 
Programy polskich rakiet meteorologicznych i budowy polskiej broni atomowej mogły i powinny wznieść Polskę Ludową na wyższy poziom technologiczny i przede  wszystkim na pozycję światowego mocarstwa. Niestety aparat PRL przesiąknięty był różnego typu mackami agentur,zwłaszcza państw NATO, które uniemożliwiały stabilne prowadzenie badań naukowych. Zabrakło nam dobrego organizatora, który czuwałby nad ochroną i rozwojem tego typu programów, które zagwarantowałyby nam wysoką pozycję na arenie międzynarodowej, a także stałyby się probierzem potężnego skoku gospodarczego, perspektywicznie podobnego do takiego, jaki osiągnęła Chińska Republika Ludowa.
 
Marcin Hagmajer
 
Artykuł został pierwotnie opublikowany w miesięczniku Nowoczesna Myśl Narodowa nr 4/5 grudzień 2020- styczeń 2021 i udostępniany jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 4.0 międzynarodowe – (CC BY 4.0)
 
Przypisy:
 
  1. Historia próby podboju kosmosu przez Polskę, autor – Redakcja, https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/10/09/proby-podboju-kosmosu-przez-polske/ [dostęp 29.01.2021].  
  2. M.Henzler, Rakieta do startu gotowa jest, www.polityka.pl. [dostęp: 07.10.2010].   
  3. Historia próby podbijania kosmosu przez Polskę, autor – Redakcja, https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/10/09/proby-podboju-kosmosu-przez-polske/ [dostęp 29.01.2021].   
  4. Ibidem 
  5. Polska bomba atomowa to nie był mit. Prawie ją mieliśmy. Przeczytaj – przeżyjesz szok, Redakcja, https://3obieg.pl/polska-bomba-atomowa-to-nie-byl-mit-prawie-ja-mielismy-przeczytajprzezyjesz-szok/ [dostęp:12.02.2019].   
  6. Wiedza autora na podstawie rozmów na ten temat z członkami Zjednoczenia Patriotycznego „Grunwald” oraz Klubu Inteligencji Polskiej.
  7. P. Piotrowski, T. Pompowski, Polska miała arsenał broni nuklearnej, „Dziennik.pl”, https:// wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/ [dostęp: 12.10.2007]. 
  8. Stosując dezinformację symulacyjną czyli zatajającą rzeczywistość i dysymulacyjną, czyli zmyślanie rzeczywistości. 
  9. Według relacji docenta Józefa Kosseckiego opowiedzianej autorowi artykułu, już w latach 1950 tych na Wydziale Budownictwa Politechniki Gliwickiej projektowano na zlecenie MON i marszałka Konstantego Rokossowskiego silosy do rakiet balistycznych. 
  10. Polska bomba atomowa to nie był mit. Prawie ją mieliśmy. Przeczytaj – przeżyjesz szok, Redakcja, https://3obieg.pl/polska-bomba-atomowa-to-nie-byl-mit-prawie-ja-mielismy-przeczytajprzezyjesz-szok/[dostęp :12.02.2019].

sobota, 08 maj 2021 06:32

Francuski czołg Saint-Chamond M16

Napisane przez

Char Saint-Chamond rysunek z oryginalnej instrukcji obsługi wydanej w 1917 roku [Gallica BnF]

Przekrój francuskiego czołgu Saint-Chamond

Czołg Saint-Chamond był projektem armii francuskiej mającym konkurować z czołgiem Schneider CA1, który miał zostać podstawowym czołgiem armii francuskiej. Prototyp czołgu St. Chamond został wybudowany jesienią 1916. Ważył prawie 20 ton, a po zamontowaniu dodatkowego pancerza 24 tony. Miał 791 cm m długości (z działem 893 cm), 267 cm szerokości oraz 235 cm wysokości. Czołg został zaprojektowany przez płk. Emila Rimailho. Powstał w oparciu o przedłużone podwozie traktora Holt Caterpillar. Do oryginalnego zawieszenia dodano trzeci wózek bieżny z trzema kółkami. Wydłużenie zawieszenia okazało się konieczne z uwagi na zwiększenie przez Niemców szerokości okopów do 250 cm. Dłuższe podwozie pozwoliło także na zamontowanie działa 75 mm, także konstrukcji płk Emila Rimailho.

Karol I Habsburg objął tron cesarski w najbardziej niekorzystnym okresie dla historii Austro-Węgier. Nie miał pojęcia, że dwa lata panowania będą też najtrudniejszym okresem w jego życiu. Świat, w którym żył, właśnie się kończył.
 
Karol I Habsburg w 1917 r. (domena publiczna).
Karol I Habsburg w 1917 r. (domena publiczna).

Karol I Habsburg na ostatnim etapie swojego życia, kiedy był już świadomy, że zapalenie płuc go zabije, wypowiedział znamienne słowa: „Cierpię, aby wszystkie moje narody znowu się razem zeszły”. Z jednej strony słowa Karola można uznać za formułę samoofiary, która przybliżyła jego osobę do świętości, ale w tym zwrocie ujął również swoje największe życzenie. Pragnął, aby narody Austro-Węgier, które w XIX wieku poddały się wpływowi ruchów nacjonalistycznych, a następnie przetrwały zawieruchę wojenną, wreszcie się zjednoczyły i trwały w pokoju, o który tak walczył.

Nowy cesarz – nowa epoka

Dnia 21 listopada 1916 roku po niemal siedemdziesięcioletnim okresie panowania umiera Franciszek Józef. Jego śmierć kończy pewien etap historii dziejów Austrii. Dla wielu jego poddanych był jedynym znanym cesarzem. Jego śmierć była utożsamiana z końcem świata, który znali. W ich oczach skończył się pewien ugruntowany porządek, którego Franciszek Józef był gwarantem i którego stał się symbolem. Stanowił on ostatnią stałą w rozpadającej się monarchii, a teraz nie żył. Niepewna przyszłość przerażała zarówno prosty lud, jak i wielkich polityków. Zwłaszcza, że nowy kandydat do tronu cesarskiego – łagodny i niedoświadczony Karol – budził wątpliwości. Szczególnie, że sam Franciszek Józef kiedyś wypowiedział się o nim w takich słowach: „To dobry chłopiec, ale trudno mi sobie wyobrazić, żeby mógł kiedykolwiek rządzić”.

Karol, który w tym czasie pełnił służbę na froncie, został pilnie wezwany do Wiednia, aby wstąpić na tron cesarski. W wieku niespełna trzydziestu lat stanął przed trudnym zadaniem. Musiał unieść ciężar władzy i podjąć się rządów nad państwem w najtrudniejszym historycznie i politycznie momencie dziejów. W pogrążonym w wojnie, znajdującym się pod ogromnymi wpływami Niemiec i rozdartym przez sprawy narodowościowe kraju ciężko było podjąć odpowiednie działania. Mimo wszystko postanowił on wystąpić z inicjatywą, aby ratować swoje umiłowane państwo z ruiny.

Młody cesarz, podejmując próby reform, musiał być świadomy, że będą one wiązać się z niechęcią dworu, urzędników i wojska. Organy te wszakże przeszło siedemdziesiąt lat żyły jednym określonym trybem, prowadzącym do przyzwyczajenia, bezpiecznej stagnacji i marazmu. Podziw, ale i jak to w przypadku krytyków bywa, również zgorszenie, budziła odmienna forma rządów młodego władcy. Był on zadziwiająco „ludzki”. W przeciwieństwie do Franciszka Józefa, który rządził samodzielnie ze swojego gabinetu, Karol I zaskakiwał chęcią kontaktu z poddanymi. Regularnie przewodniczył obradom ministerstwa, w których towarzyszyła również jego małżonka i najbardziej zaufana doradczyni – cesarzowa Zyta. Jej obecność w zebraniach była szeroko krytykowana, gdyż stanowiła ewenement w historii rządów cesarskich.
 
Ślub Karola I z Zytą (1911, domena publiczna).

Ślub Karola I z Zytą (1911, domena publiczna).

Karol I Habsburg: cesarz będący „zwykłym człowiekiem”

Karol wraz ze swoją rodziną starał się zbliżyć do zwykłych ludzi, co podobało się poddanym. W trudnych czasach wojny rodzina cesarska postanowiła odmówić sobie życia ponad stan ze względu na solidarność z większością austro-węgierskiego społeczeństwa, które cierpiało wówczas głód. Z ich stołu zniknęło mięso, słodycze oraz białe pieczywo, które rozdawano chorym i rannym.

Ponadto z domu cesarskiego wychodziło wiele inicjatyw charytatywnych na rzecz sierot, cywili oraz żołnierzy poszkodowanych podczas wojny. Zyta wielokrotnie organizowała zbiórki pieniędzy, czy też produktów pierwszej potrzeby dla dzieci, które padły ofiarą wojny. Cesarz z kolei robił wszystko, aby zapewnić humanitarne warunki swojemu wojsku na froncie. Na jego rozkaz powstawały „Domy Żołnierza”, zaopatrzone w jedzenie, gazety, książki oraz gry. Ich celem było złagodzenie stresu, jaki towarzyszył walczącym na froncie. Karol I organizował przy tym również kuchnie wojenne oraz walczył z korupcją i lichwą, okrutnymi zmorami towarzyszącymi każdemu konfliktowi. Sprzeciwiał się karom cielesnym w wojsku, a także sprawdzał, jak traktuje się jeńców w obozach. W lipcu 1917 roku ogłosił amnestię generalną, która znosiła wyroki sądów wojskowych, często zbyt surowych w stosunku do popełnionego czynu.

Karol I robił więc wiele, aby zapewnić w tych niezwykle ciężkich czasach choć pozory normalności. Starał się ukazać swoim poddanym, że po prostu są ważni. Nie chciał postrzegać swojego ludu jako pionków w grze politycznej, czy też mięsa armatniego na froncie wojennym. Marzył, aby powróciła normalność, zgoda i koniec wojny.
 
Koronacja Karola na króla Węgier w Budapeszcie (1916, domena publiczna).
Koronacja Karola na króla Węgier w Budapeszcie (1916, domena publiczna).

Dążenia ku pokojowi

Rozpoczęcie wojny było zdaniem władcy największym błędem, dlatego rozpoczął swoje rządy z postanowieniem o jej zakończeniu. Karol I miał jednak świadomość, że nawet zwycięska wojna nie przyniesie jego państwu korzyści, gdyż w razie wygranej rzeczywistą hegemonię obejmą Niemcy, degradując tym samym pozycję tronu habsburskiego. Natomiast w razie klęski państwu Austro-Węgier groził całkowity rozpad, a w najlepszym przypadku znaczne zmniejszenie jego terytorium.

Zaledwie trzy tygodnie po objęciu tronu, 12 grudnia 1916 r., Karol złożył pierwszą propozycję zawarcia pokoju państwom Ententy. Tak zwana „Nota Pokojowa Państw Centralnych” nie przyniosła żadnych zmian w przebiegu walk, zwłaszcza, że Niemcy, posiadając ogromne ambicje, nie zgodziłyby się na zakończenie działań wojennych tylko dla zachowania samego pokoju.

Miesiąc później, 12 stycznia 1917 roku, temat pokoju ponownie został podjęty na obradach Rady Ministrów. Cesarz przedstawił dwa plany, w obrębie których miała odbywać się dyskusja o warunkach pokojowych. Pierwszy, bardziej wymagający, zawierał mało realne przyłączenie Królestwa Polskiego, Czarnogóry i serbskiego okręgu Maczwańskiego, ulepszenia na granicy Siedmiogrodu oraz detronizację serbskiej dynastii Karadziordziewiciów. Drugi program zakładał podobnie jak pierwszy usunięcie nieobliczalnej dynastii z tronu serbskiego, ale w innych punktach ograniczał się jedynie do wymogu pełnej integralności terytorialnej monarchii oraz aneksji czarnogórskiego pasma gór Lovćen.

Wiosną 1917 roku cesarz podjął konkretne kroki, aby zakończyć wojnę. Wysłał do Francji swoich szwagrów – księcia Sykstusa i Ksawerego Parmeńskiego, aby ci doręczyli list cesarza zawierający propozycję zawarcia oddzielnego pokoju. Karol I obiecywał poparcie dla francuskiego celu wojny – uznając ich prawa wobec Alzacji i Lotaryngii. Zgadzał się również na powstanie niepodległej Serbii z dostępem do morza, odbudowę Belgii oraz przyłączenie Konstantynopola do terenów Rosji i przekazanie terytorium Trydentu na rzecz Włoch.
 
 
Karol Habsburg odwiedzający Przemyśl w 1914 r.
Karol Habsburg odwiedzający Przemyśl w 1914 r. (domena publiczna).

Próby porozumienia się z Ententą nie przyniosły żadnych rozwiązań na rzecz pokoju. Wynikało to przede wszystkim z aspiracji państw alianckich, które liczyły na większe łupy wojenne, niż te, które proponował im cesarz. Ponadto propozycje były nierealne, gdyż czynione kosztem Niemiec, Albanii i Turcji. Tajemne pertraktacje pokojowe wzbudziły największy sprzeciw zwłaszcza w Berlinie. Inicjatywa Karola została przyjęta wręcz jako zdrada. Niemcy pod militarnym dowództwem Paula von Hindenburga i Ericha Ludendorffa uznawały tylko pokój, który nastąpi po wojennym zwycięstwie.

Niefortunny epizod dyplomatyczny Karola I postrzegany był w sąsiednim kraju za słabość tronu habsburskiego. Propaganda niemiecka wykreowała z Habsburga tchórza i zdrajcę, który ze względu na koligacje rodowe swej małżonki musiał snuć układy z Francją i Włochami. Niesprzyjającą atmosferę zaistniałą wśród dawnych sprzymierzeńców wykorzystywały państwa Ententy, aby osłabić obóz państw centralnych. Ponadto wrogie państwa były przekonane o tym, że zniszczenie Austro-Węgier jest priorytetem ich działań. Karol I znalazł się w sytuacji krytycznej, nie mógł liczyć na nikogo oprócz własnej rodziny. Zewsząd otaczali go przeciwnicy, a wojna nadal trwała.

Ottokar Czernin i „Afera Sykstusa”

Wrogowie z ościennych państw nie byli dla cesarza największym problemem. Zdawał on sobie sprawę, że i w jego otoczeniu znajdują się szpiedzy, oszczercy i zdrajcy, a propaganda podsycana przez Niemców przyjęła się również na habsburskim dworze. Najbardziej kontrowersyjnym przykładem nielojalności wobec cesarza była postać ministra spraw zagranicznych – hrabiego Ottokara Czernina von Chudenitza, który to napędzał całą machinę nienawiści wobec człowieka, któremu w teorii powinien być bezgranicznie oddany. Czernin, z pochodzenia Czech ze zniemczonej, arystokratycznej rodziny, przez lata pracował w różnych jednostkach dyplomatycznych, aby wreszcie zostać doradcą Franciszka Józefa, a po jego śmierci także Karola. Nowy cesarz mianował go prawie natychmiastowo na ministra, lecz Czernin od samego początku nie był lojalny względem władcy.

Konsekwencje, jakie nastąpiły po tajemnych pertraktacjach z Francją były dziełem właśnie Ottokara Czernina i w historii utrwaliły się pod nazwą „Afery Sykstusa”. Celem Czernina było związanie się z Niemcami i oczernienie wizerunku cesarza. Wbrew faktom oznajmił on na Radzie Miasta Wiednia, że Francja poszukiwała kontaktów z Habsburgami, w celu podjęcia pertraktacji pokojowych. Twierdził przy tym, że to nie państwa centralne są przeciwko pokojowi, ale właśnie Ententa. Wiadomość ta wywołała lawinę konsekwencji. Wzburzona Francja ujawniła wymianę korespondencji związaną z inicjatywą pokojową, której pośrednikiem był książę Sykstus. Doprowadziło to do ataku sojuszników na Austro-Węgry oraz ostrej krytyki tronu cesarskiego.

Czernin w tej sytuacji nawet nie próbował ratować dobrego imienia Habsburga, wręcz przeciwnie, ukazał go w jak najgorszym świetle. Przedstawił Karola jako osobę niegodną zaufania, zdradziecką, kłamliwą i niewiarygodną. Najdziwniejsza w tej całej sytuacji jest jednak postawa samego cesarza. Nie zwolnił, ani nie aresztował ministra, za to podpisał podsunięty przez Czernina dokument, w którym brał całą odpowiedzialność za aferę na siebie – zrobił to tylko ze względu na naciski polityka. Niestety Karol I zapłacił wiele za taką decyzję.
 
Sytuacja narodowościowa w monarchii Habsburgów w 1910 r.

Sytuacja narodowościowa w monarchii Habsburgów w 1910 r. (aut. Andrein, domena publiczna).
 
 

Rezygnacja z rządów”

Próba uzyskania pokoju nie powiodła się. Decyzja, która miała zakończyć wojnę w konsekwencji przyczyniła się do zakończenia panowania rodu Habsburgów. Karol I powoli tracił swoje dziedzictwo. Ostatnią sprawą, którą chciał się zająć już po wojnie była kwestia narodowościowa. Niestety w tym czasie był to olbrzymi problem, który zaostrzył się jeszcze bardziej po negatywnych wpływach ministra spraw zagranicznych, regularnie zaogniającego spory narodowościowe.

„Manifest do narodów” z 18 października 1918 roku był ostatnim aktem władzy cesarskiej, ale nie był już w stanie niczego naprawić. Cesarz nie mógł zatrzymać procesu, który już się rozpoczął. Poszczególne narody kolejno ogłaszały niepodległość. Dnia 28 października powołano Republikę Czechosłowacką, a dzień później Królestwo Serbów, Chorwatów i Słoweńców, natomiast 30 października powstała niezależna od starej monarchii Republika Niemieckiej Austrii. W ostatni dzień miesiąca zlikwidowano austriackie rządy w Krakowie.

Jedyną pociechą w tym trudnym czasie była wizja końca wojny. 26 października cesarz zerwał układ sojuszniczy z Niemcami i zwrócił się do prezydenta Stanów Zjednoczonych, Woodrowa Wilsona, z prośbą o pokój. Prezydent przystał na tą prośbę, jednak pod warunkiem zaprzestania walk i poddanie Austro-Węgier kapitulacji. Karol dokonał tego niezwłocznie. 2 listopada przyjął warunki pokojowe aliantów, a 6 listopada ogłosił całkowitą demobilizację. W tym czasie Niemcy stały się republiką, a cesarz Wilhelm II abdykował i uciekł z kraju. Tym samym dynastia Hohenzollernów zakończyła swoje panowanie. Karol wiedział, że teraz przyszedł czas na Habsburgów, zwłaszcza, że Wiedeń przejęli komuniści. Cesarz sprawował władzę w Austrii do końca wojny, do 11 listopada 1918 roku. Królem Węgier pozostał pięć dni dłużej.
 
 
Kopia dokumentu potwierdzającego rezygnację z rządów przez Karola I Habsburga
Kopia dokumentu potwierdzającego rezygnację z rządów przez Karola I Habsburga (domena publiczna).

Karol I Habsburg był całkowicie przekonany, że jego władza pochodzi od Boga, dlatego nie mógł i nie chciał zgodzić się na abdykację, którą postrzegał jako zdradę wobec wiary w tego, od którego otrzymał władzę i przed którym przysięgał ją sprawować. Cesarz zgodził się jedynie na podpisanie dokumentu, w którym przystawał na: „rezygnację z udziału w prowadzeniu spraw rządowych”.

Nigdy oficjalnie nie abdykował z tronu cesarskiego, jednak ceną za to było wieczne wygnanie, doszczętnie zniszczone zdrowie oraz śmierć na obczyźnie. Zmarł w wyniku zapalenia płuc 1 kwietnia 1922 roku w Funchal na portugalskiej Maderze.
 
Artykuł został pierwotnie opublikowany [2019-03-13] na portalu historycznym Histmag.org i udostępniany jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Poeta Anatol France nazwał Karola „jedynym rozsądnym człowiekiem wojny światowej”, którego niestety nikt nie posłuchał. Cały czas jego decyzje tłumaczono ogromną pobożnością i bezgraniczną wiarą, jednak to nie były główne przyczyny jego postawy. Chyba jako jedyny z wielkich ówczesnego świata zdawał sobie sprawę z bezsensowności tego konfliktu. Nie widział w nim korzyści, tylko śmierć ludzi, którzy nie wiedzą, dlaczego tak naprawdę giną. Zdał sobie z tego sprawę, pochylając się i płacząc nad zwęglonymi zwłokami żołnierzy walczących w bitwie nad rzeką Soczą w październiku 1917 roku. Wiedział, że jeżeli jako władca nie zrobi czegoś dla pokoju, to zrobi to bez niego jego lud. Karol I był cesarzem, który cenił sobie pokój i dążył do niego w niełatwych czasach, o których można więcej przeczytać w serii książek Magdaleny Knedler „Ocean odrzuconych”.

Bibliografia:
  • Wereszycki Henryk, Historia Austrii, wyd. Ossolineum, Wrocław-Warszawa-Kraków 1972.
  • Wereszycki Henryk, Pod berłem Habsburgów. Zagadnienia narodowościowe, wyd. Wysoki Zamek, Kraków 2015.
  • Zarych Elżbieta, Karol I Habsburg. Chrześcijański cesarz końca monarchii, wyd. eSPe, Kraków 2015.
Redakcja: Paweł Czechowski

 
O autorze

Natalia Stawarz
Doktorantka w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ukończyła również historię na tej samej uczelni. Interesuje się historią i kulturą Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Japonii. W zakres jej zainteresowań wchodzi również historia kultury duchowej oraz historia XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem okresu dwudziestolecia międzywojennego. W wolnych chwilach poświęca czas na literaturę, seriale i naukę japońskiego.
czwartek, 25 luty 2021 15:09

Radůza

Napisane przez

Radůza, Papierosy [Cigarettes]

Amazing Czech female singer and composer Radůza performs one of her typical songs - the lyrics are mixed from 2 languages (here Czech and Polish strokes are alternating) and the accordeon gives a special ambience to it.
 
Radůza - Oh,my Blackish Angel..with paintings of Jakub Schikaneder
 
 
Radůza- Madeleine [Battle of Verdun 1916]
 

Preambuła do aktu wydanego 20 II 1816 roku przez namiestnika Królestwa Polskiego gen. Józefa Zajączka ustanawiającego Główną Dyrekcję Górniczą w Kielcach;

„Chcąc nadać wzrost krajowemu Górnictwu i przyprowadzić rozliczne w Królestwie Polskiem kopalnie wszelkich kruszców i rzeczy kopalnych do takiego stanu aby przez rozszerzenie dawnych, odkrycie nowych, oraz przez doskonalsze sposoby ich wydobywania wyrabiania stawały się coraz pożytecznieyszemi dla kraju i obudziły przemysł osób prywatnych do szukania korzyści z górnictwa…”

1 czerwca 1816 roku utworzono Główną Dyrekcję Górniczą. Ściśle z nią powiązana miała być „szkoła górnictwa praktyczna w celu kształcenia zdatnych do kopalni urzędników i oficjalistów założona”. Inicjatorem powstania kieleckiej uczelni był Stanisław Staszic, ale pierwsze próby wprowadzenia górnictwa i hutnictwa do programu nauczania Akademii Krakowskiej podejmował już w 1776 roku Hugo Kołłątaj. Szkoła kielecka wzorowana była na istniejących już od połowy XVIII wieku europejskich akademiach górniczych: w Bańskiej Szczawnicy (Scheminitz) zorganizowanej w latach 1762–1770, Akademii Górniczej we Freibergu działającej od 1765 roku, Szkole Górniczej w Petersburgu utworzonej w 1773 roku, Szkole Górniczej w Clausthal z 1775 roku i paryskiej Ecole des Mines z roku 1783

Szkoła rozpoczęła swoją działalność w grudniu 1816 roku, a zajęcia były prowadzone prawdopodobnie od stycznia 1817 roku

Stanisław Staszic (1755–1826) ksiądz, wybitny działacz kulturalny, gospodarczy i polityczny. Źródło: CBN Polona (domena publiczna)

Jednym z wyznaczników nowoczesności państwa jest rozwój jego przemysłu, zwłaszcza tzw. przemysłu wysokich technologii. Polscy konstruktorzy nie wahali się „korzystać z dobrych pomysłów innych ludzi”. Należy o tym pamiętać, gdy mówimy o „przedwojennych, rdzennie polskich konstrukcjach”.

Hendrick Avercamp w nieśmiałą dyskretną harmonię szarości wprowadzał żywe, świeże akcenty szkarłatu. Malował pełne wdzięku sceny zimowe i wesołe sceny łyżwiarskie na tle holenderskiego krajobrazu. Dzięki jego twórczości możemy lepiej poznać sposoby zimowej rekreacji holenderskiego społeczeństwa w XVII wieku.

Hendrick Avercamp urodził się około 26 stycznia 1585 r. w Amsterdamie. Jego ojciec, pochodzący z Fryzji, był nauczycielem łaciny. Rok po narodzinach Hendricka przeniósł się wraz z rodziną do Kampen, gdzie został aptekarzem. Dwaj bracia Hendricka również zajmowali się medycyną – jeden z nich został lekarzem, drugi – Lambert, tak jak ojciec, aptekarzem. Hendrick był najprawdopodobniej głuchy i niemy, stąd też powstał jego „pseudonim artystyczny”: „Niemy z Kampen”. Około 1600 r. wyjechał do Amsterdamu na nauki malarstwa, które pobierał u Pietera Isacksa, artysty duńskiego pochodzenia. Prawdopodobnie studiował również u Davida Vinckboonsa. Obaj malarze byli naśladowcami Pietera Breugla, zarówno Młodszego jak i Starszego, co potem przejawiło się w twórczości Avercampa. Jego malarstwo nosiło także ślady wpływów Gillisa van Coninxloo, przejawiając przejście od flamandzkiego stylu malowania pejzaży do holenderskiej koncepcji realizmu, prezentowanej później m.in. przez Esaiasa van Velde oraz Jana van Goyena. W 1614 r. Avercamp powrócił do rodzinnego Kampen, gdzie zajął się malowaniem licznych zimowych krajobrazów. Jego pierwsze obrazy nie ukazywały wpływów amsterdamskich malarzy, lecz mało znanego twórcy z Kampen – Gerrita van der Horsta.

Hendrick malował sceny rodzajowe, zaobserwowanych ludzi na lodzie – łyżwiarzy, golfiarzy, spacerowiczów; jego obrazy miały małe wymiary. Zmarł 20 lat później, około 15 maja 1634 r. Kontynuatorem jego twórczości i stylu był jego bratanek, Barent Avercamp (1612-1679) . Twórczość Hendricka Avercampa została opisana następująco w „Słowniku malarstwa holenderskiego i flamandzkiego”: W nieśmiałą dyskretną harmonię szarości wprowadzał żywe, świeże akcenty szkarłatu. Malował pełne wdzięku sceny zimowe i wesołe sceny łyżwiarskie na tle holenderskiego krajobrazu. Jego obrazy znajdują się w Rijksmuseum w Amsterdamie, w Budapeszcie, w Pałacu Windsorskim w Londynie (w zbiorach królowej Elżbiety II) oraz w Musée d' Art et d'Histoire w Genewie.

Hendrick Avercamp, „Zabawy na lodzie”, 1610 r., olej na desce, National Galery, Londyn.Hendrick Avercamp, „Zabawy na lodzie”, 1610 r., olej na desce, National Galery, Londyn.

'Pokój bez książek to jak ciało bez duszy'

- Gilbert Keith Chesterton

'Pokój bez książek to jak ciało bez duszy'  - Gilbert Keith Chesterton

GK Chesterton w pracyUnknown author - Crisis Magazine: http://www.crisismagazine.com/2012/new-study-marred-by-old-cliches-about-preconciliar-catholic-writers (domena publiczna)

Chesterton Polska - uwalniamy GKC! - ebooki udostępnione na licencji Creative Commons:

http://chestertonpolska.org/biblioteka/

sobota, 02 styczeń 2021 05:43

2 stycznia 1939 roku zmarł Roman Dmowski

Napisane przez

"Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka"

Strona 1 z 5
 

Starem przez Świat - zapraszamy na bardzo ciekawy profil na Facebook-u oraz kanał STAR TV na YouTube

         

TwojaHistoria.pl

  • Eugène François Vidocq i jego Sûreté – jak powstał pierwszy wydział policji kryminalnej na świecie?
    17 wrzesień 2021
    Organizacja miała działać pod przykrywką, a jej pierwsi członkowie byli głównie… zreformowanymi przestępcami. W 1820 roku – osiem lat po powstaniu – oddział przekształcił się w 30-osobowy zespół ekspertów, który obniżył wskaźnik przestępczości w Paryżu o 40%. W jaki sposób rozpracowywano grupy przestępcze i łapano psychopatów w stolicy Francji? Dobry czy zły glina?  Założona w...
  • Spalenie Waszyngtonu przez Brytyjczyków. Kiedy Biały Dom stał się biały?
    15 wrzesień 2021
    „To Biały Dom jest wielką narodową instytucją, świętością i skarbem Amerykanów, do którego prezydent jest tylko dodatkiem, a nie odwrotnie” – mawiał jeden z jego mieszkańców, Ronald Reagan. Niewiele jednak brakowało, a jedyny aktor na urzędzie prezydenckim nie miałby o czym tak wzniośle opowiadać, jego siedziba zaś miałaby zupełnie inny kolor. Sierpień 1814 roku zapisał...
  • Makabryczna śmierć „pierwszej królowej Francji”. Królowa Brunhilda została poddana wyjątkowo okrutnym torturom
    12 wrzesień 2021
    „Jej ciało zostało rozczłonkowane uderzeniami kopyt i szybkością galopady” – donosił frankijski kronikarz Fredegar. Ta brutalna śmierć była dla królowej Brunhildy… wybawieniem. To, co zgotowali jej wcześniej przeciwnicy polityczni, było znacznie gorsze. Jak wyglądały ostatnie chwile pierwszej wielkiej władczyni w historii Francji? Brunhilda, nazywana „pierwszą królową Francji”, była córką wizygockiego króla Atanagilda. Urodziła się ok....
  • Biznes jak pudełko czekoladek – historia zakładów cukierniczych E. Wedel
    10 wrzesień 2021
    Gdyby się zastanowić, to nie ma chyba drugiej marki, która tak dobrze jak E. Wedel odzwierciedlałaby historię XX-wiecznej Polski. Od wielkiej prosperity w okresie międzywojennym, przez odbudowę z powojennych zniszczeń, po lata przymusowej nacjonalizacji w PRL. W tym roku mija dokładnie 170 lat od założenia najsłynniejszej polskiej firmy produkującej słodycze. Niewiele osób zdaje sobie sprawę,...

 

 

 

Kopalnia Wiedzy

Ciekawe informacje z wielu dziedzin nauki
  • MAG zaprasza na wystawę „Mieszkańcy Pruszcza Gdańskiego sprzed dwóch tysięcy lat”
    17 wrzesień 2021
    Najstarsze ślady działalności człowieka na terenie Pruszcza Gdańskiego pochodzą z neolitu, czyli sprzed kilku tysięcy lat. Jednak największe cmentarzyska na obszarze obecnego miasta funkcjonowały w okresie wpływów rzymskich, około I–IV/V wieku. Dzięki odkryciom archeologów i analizom antropologów wiadomo, jak zmieniało się życie tutejszych ludzi. Teraz tę historię może poznać każdy, kto zwiedzi wystawę w Domu Wiedemanna.
  • Białka blokujące HIV skuteczne przeciwko Eboli i Zice. Być może pomogą w walce z COVID-19
    17 wrzesień 2021
    Białka z rodziny inkorporatorów seryny (SERINC) są znane ze swojego działania jako inhibitory retrowirusów takich jak HIV. Szczególnie silnym inhibitorem jest SERINC5, które potrafi wniknąć do wnętrza wirusa HIV i obniżyć jego zdolność do infekowania komórek, a dodatkowo zwiększa jego podatność na działanie przeciwciał. Teraz odkryto, że białka SERINC są też skuteczne przeciwko wirusom Ebola i Zika
  • Pierwsze litewskie wydanie „Bajek robotów” Stanisława Lema
    17 wrzesień 2021
    Staraniem Instytutu Adama Mickiewicza oraz Instytutu Polskiego w Wilnie ukazało się pierwsze litewskie wydanie "Bajek robotów" Stanisława Lema. Premiera bogato ilustrowanej książki w tłumaczeniu Viktorasa Tamođiűnasa będzie miała miejsce 19 września podczas otwarcia wystawy "Bajki robotów" w Bibliotece Narodowej Litwy w Wilnie (Lietuvos nacionalinė Martyno Mažvydo biblioteka). Książka trafi do rąk litewskiego czytelnika dzięki wydawnictwu Odilė.
  • Najstarsza ludzka kultura przetrwała dziesiątki tysięcy lat dłużej
    17 wrzesień 2021
    Jedna z najstarszych kultur epoki kamienia – kultura aszelska – przetrwała dziesiątki tysięcy lat dłużej, niż się obecnie uważa. Nowe odkrycia, dokonane przez naukowców z University of kent i Czeskiej Akademii Nauk wskazują, że kultura ta aż przez ponad 100 000 lat współistniała z bardziej zaawansowanymi technologiami neandertalczyków i ludzi współczesnych.

 

 

 

334156 (170)

OpenStreetMap® to projekt open data, rozpowszechniany na licencji Open Data Commons Open Database License (ODbL) przez OpenStreetMap Foundation (OSMF).

Możesz swobodnie kopiować, rozpowszechniać, przekazywać innym i dostosowywać nasze dane, pod warunkiem podania OpenStreetMap i jego autorów jako źródła. Jeśli zmienisz, przekształcisz lub wykorzystasz nasze dane, wynik swojej pracy możesz rozpowszechniać tylko na podstawie tej samej licencji.

Pełny tekst licencji dokładnie opisuje twoje prawa i obowiązki.

Nasza dokumentacja rozpowszechniana jest na warunkach licencji Uznanie autorstwa na tych samych warunkach 2.0 (CC BY-SA 2.0).

lub Map

Polityka prywatności   Polityka cookies   Kontakt: letheko@letheko.pl   Kontener KP 7

.