Tadeusz Wolański herbu Przyjaciel (1785–1865) to jedna z najbarwniejszych postaci polskiej archeologii i językoznawstwa XIX wieku – amator, kolekcjoner i wizjoner, który zasłynął przede wszystkim jako badacz starożytnych napisów etruskich oraz twórca kontrowersyjnej teorii o słowiańskim pochodzeniu Etrusków.
Wolański urodził się 17 października 1785 roku w Szawlach na Żmudzi (obecnie Litwa), a zmarł 20 lutego 1865 roku w Ryńsku na Pomorzu. Był polskim szlachcicem, oficerem armii Księstwa Warszawskiego, a po upadku Napoleona osiadł w swoim majątku, oddając się pasji badawczej. Zgromadził ogromną kolekcję starożytności, monet, naczyń i zabytków pochodzących z wykopalisk na ziemiach polskich, Pomorzu, a także z Italii. Jego zbiory uchodziły za jedne z największych prywatnych muzeów archeologicznych w ówczesnej Europie.
Wolański stał się sławny (i zarazem niesławny) dzięki swojej pracy nad językiem i pismem Etrusków. Odrzucił rozpowszechniony pogląd o nieindoeuropejskim charakterze etruszczyzny. W latach 40. XIX wieku opublikował szereg dzieł, m.in.:
- Odkrycie najdawniejszych pomników narodu polskiego (1843),
- Listy o starożytnościach słowiańskich (1845), twierdził w nim między innymi, że: cywilizacja słowiańska jest znacznie starsza, niż przyjmowano; liczne napisy z Italii, Germanii czy nawet Bliskiego Wschodu można odczytać jako słowiańskie; chrześcijaństwo przejęło część symboliki wcześniejszej religii Słowian; wiele zabytków uznawanych za rzymskie lub etruskie ma w rzeczywistości pochodzenie słowiańskie. Największe kontrowersje wzbudziły właśnie te ostatnie tezy.
- Wyjaśnienie znaczenia napisów na etruskich pomnikach (1846),
- Briefe über slawische Alterthümer (1846),
- Schrift-Denkmale der Slawen vor Christi Geburt (1850).
Korzystając z materiału epigraficznego, Wolański doszedł do wniosku, że Etruskowie byli odłamem ludów słowiańskich, a ich język – zdaniem badacza – daje się wyjaśnić za pomocą języków słowiańskich, zwłaszcza polskiego i rosyjskiego. Na tej podstawie stworzył własne „przekłady” kilkuset etruskich inskrypcji, dopatrując się w nich modlitw, dokumentów publicznych czy nawet fragmentów kronik. Jego odczytania były dowolne i sprzeczne z rodzącą się wówczas naukową krytyką źródeł, ale miały też swoich zwolenników w kręgach romantycznie nastawionych badaczy słowiańskich.
Największy rozgłos przyniósł Wolańskiemu nie tyle spór akademicki, co dramatyczny konflikt z Kościołem katolickim. Uczony utrzymywał m.in., że część etruskich artefaktów obrazuje wierzenia słowiańskie i że starożytne teksty zawierają treści sprzeczne z biblijną chronologią świata. Dlaczego Kościół zainteresował się jego książkami? Nie dlatego, że zajmował się archeologią.
Problem polegał na tym, że Wolański ośmielił się wykorzystywać zabytki archeologiczne do formułowania wniosków dotyczących historii religii. W niektórych miejscach sugerował między innymi, że: religia dawnych Słowian zawierała elementy bardzo zbliżone do chrześcijaństwa; część symboli chrześcijańskich miała znacznie starsze pochodzenie; początki chrześcijaństwa należy interpretować inaczej niż czyniła to tradycyjna historiografia kościelna. W połowie XIX wieku były to twierdzenia odbierane jako podważające obowiązującą wykładnię historii Kościoła. Wolański swoje prace przesłał do Watykanu z prośbą o ocenę. Po zbadaniu przez teologów (głównie jezuitów) jego dzieła zostały uznane za heretyckie. W 1857 roku Odkrycie najdawniejszych pomników narodu polskiego podobno trafiło na Indeks ksiąg zakazanych. Istnieje szeroko powtarzana relacja (choć częściowo legendarna), że na polecenie władz kościelnych wiele egzemplarzy jego książek zostało publicznie spalonych na stosie w Rzymie lub w Warszawie, co z Wolańskiego uczyniło symbol prześladowanego uczonego. W licznych publikacjach XX i XXI wieku można przeczytać, że autorowi groził proces kościelny i tylko interwencja cara Mikołaja I uratowała go przed represjami.
Historycy badający sprawę zwracają uwagę, że nie odnaleziono jednoznacznego wpisu wszystkich dzieł Wolańskiego w oficjalnych wydaniach Index Librorum Prohibitorum. Istnieją natomiast dokumenty świadczące o zainteresowaniu jego publikacjami przez Kongregację Indeksu; część jego książek była uznawana za niebezpieczne i niezalecane do rozpowszechniania.
Nie ma jednak równie mocnych dowodów na to, że wydano formalny wyrok skazujący wszystkie jego dzieła lub nakaz ich publicznego palenia. Współcześni badacze są w tej kwestii ostrożni.
Dlaczego jego prace były niewygodne również dla uczonych? Wolański podważał praktycznie cały obowiązujący obraz starożytnej Europy. Jeżeli jego teoria byłaby prawdziwa, oznaczałoby to, że: Etruskowie byli Słowianami, wiele inskrypcji greckich i rzymskich należałoby odczytać od nowa, historię Europy trzeba byłoby napisać od początku.
Nic dziwnego, że spotkał się z ostrą polemiką zarówno ze strony filologów klasycznych, jak i archeologów.
Niezależnie od losów jego książek, wiele egzemplarzy przetrwało do dziś. Są one przechowywane w bibliotekach naukowych w Polsce i za granicą i stanowią cenne źródło do badań nad historią archeologii, etruskologii oraz dziewiętnastowiecznych teorii o pochodzeniu Słowian. Ich wartość polega dziś przede wszystkim na ukazaniu sposobu myślenia uczonych tamtej epoki, a nie na potwierdzeniu przedstawionych w nich hipotez.
W obronie Wolańskiego stanęli niektórzy polscy badacze, m.in. historyk i etnograf Jędrzej Moraczewski, który w 1857 roku opublikował broszurę Obrona Tadeusza Wolańskiego przed wyrokami cenzury kościelnej. Jednak środowisko akademickie – tak polskie, jak i europejskie – niemal jednogłośnie odrzuciło jego metodę i wnioski. Krytykowali go m.in. Joachim Lelewel i August Bielowski. Dziś teorie Wolańskiego uznawane są za pseudonaukowe i oparte na przypadkowych podobieństwach fonetycznych, typowych dla przednaukowej fazy badań porównawczych.
Tadeusz Wolański pozostaje fascynującym przykładem archeologa-samouka epoki romantyzmu, który połączył ogromną erudycję, pasję kolekcjonerską i patriotyczną misję poszukiwania wielkiej przeszłości Słowian. Jego zbiory po śmierci zostały częściowo rozproszone – część trafiła do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, część do muzeów w Berlinie i Kopenhadze.
Choć jego metoda odczytywania etruskiego nie obroniła się przed krytyką naukową, to sam Wolański zapisał się w kulturze polskiej jako protoplasta tzw. „słowiańskiej szkoły autochtonicznej” i ofiara kościelnej cenzury. Do dziś bywa przywoływany jako symbol niezależnego poszukiwacza prawdy, który ośmielił się przeciwstawić ówczesnym dogmatom – nawet jeśli ostatecznie obrał fałszywy trop.
O Tadeuszu Wolańskim od 3:01' | Tomasz_Zawadzki Biblioteka zapomnianych epok

Ilustracja przedstawia Tablicę VIII z dziewiętnastowiecznego dzieła archeologa i kolekcjonera Tadeusza Wolańskiego, zatytułowanego „Schrift-Denkmale der Slawen vor Christi Geburt” (Wydanie polskie: „Listy o starożytnościach słowiańskich”). Wolański był znany z kontrowersyjnej hipotezy, według której napisy na starożytnych zabytkach basenu Morza Śródziemnego (w tym etruskie) można odczytać za pomocą języków słowiańskich.
Opis elementów na tablicy
- Nr 37 (Centralny punkt): Przedstawia rzeźbę sfinksa w stylu naksyjskim (sfinks z natchnieniem grecko-rzymskim), pod którym widnieje inskrypcja. W literaturze naukowej obiekt ten wiąże się m.in. z brązową figurką sfinksa odnalezioną w rzymskiej prowincji Dacja (dzisiejsza Rumunia), której napisy próbowano odczytywać na różne sposoby.
- Nr 35 i 36: Rysunki przedstawiające starożytne urny domkowe lub ołtarzyki grobowe, na których wyryte są napisy runopodobne oraz symbole solarne (np. rozeta/gwiazda w numerze 36).
- Nr 38, 39 i 40: Starożytne monety, medale lub amulety z wizerunkami postaci (m.in. wojowników, bóstw) oraz inskrypcjami (w tym greckim zestawieniem samogłosek AEHIOYW w nr 40).
- Nr 41 i 42: Przerysowane ciągi znaków alfabetów staroitalskich lub runicznych, które autor poddawał własnym próbom interpretacji językowej.
Współczesna nauka (zarówno językoznawstwo, jak i archeologia) odrzuciła teorie Wolańskiego jako pseudonaukowe, jednak jego ryciny pozostają cennym dokumentem XIX-wiecznej myśli i historii poszukiwań korzeni Słowiańszczyzny. Niezależnie od błędów jego głównej hipotezy, Wolański wniósł istotny wkład w rozwój polskiej archeologii:
- popularyzował badania nad zabytkami ziem polskich,
- dokumentował znaleziska w okresie zaborów,
- propagował ochronę stanowisk archeologicznych,
- stworzył jedną z największych prywatnych kolekcji zabytków swojej epoki,
- rozbudził zainteresowanie najdawniejszą historią Słowian.
Współcześni historycy nauki zwykle przedstawiają Wolańskiego w sposób wyważony. Z jednej strony uznaje się go za pioniera polskiej archeologii i numizmatyki oraz wybitnego popularyzatora badań nad starożytnością. Z drugiej strony jego teoria o słowiańskim pochodzeniu Etrusków nie została potwierdzona i jest uznawana za hipotezę historycznie odrzuconą.
